W programie „Graffiti” w Polsat News I Prezes Sądu odniosła się także do pogłosek o rzekomum wcześniejszym zakończeniu jej kadencji z uwagi na planowaną przez nowy rząd reformę sądownictwa oraz zmiany w KRS.

— „Ja się nie pakuję, zdecydowanie” – powiedziała Manowska, dodając że w jej opinii po wydarzeniach w TVP możliwe są groźby pod jej adresem.

Komentując zmiany, jakie siłą próbuje narzucić w mediach publicznych nowy rząd I Prezes SN powiedziała:

— Najpierw określa się pewien cel, potem dorabia się do niego ideologię, wychodzą różne autorytety, mówią o samoobronie Konstytucji, a efekt może być opłakany.

Nadmieniła też, że z uwagi na swoje doświadczenia ze stanu wojennego, możliwe może się stać wprowadzenie wymogu składania oświadczeń lojalnościowych.

— Przeżyłam stan wojenny i mi się to jednoznacznie kojarzy, adekwatną datą dla tych działań były 13 grudnia. Byłam przerażona

— powiedziała.

Gdyby do takiej sytuacji doszło, to każdy sędzia zadecyduje sam, ja zdecydowanie nie […] Szkoda, że taka weryfikacja nie została przeprowadzona po ‘89 roku, bo wtedy może bardziej by się należała

— podkreśliła.

Ja apelowałam już 1,5 lub rok temu do różnych władz ustawodawczych, by rozwiązać ten problem, bo system w jakim powoływana jest KRS nie jest idealny. Odzew był wtedy tylko od pana prezydenta, zlikwidowano Izbę Dyscyplinarną, ale z KRS nie zrobiono nic

— mówiła dalej I Prezes SN.

Mówiąc o sytuacji w mediach publicznych i działania ministra Bartłomieja Sienkiewicza stwierdziła, że „ta decyzja nie kojarzy mi się z kulturą”.

— To jest oczywiście decyzja polityczna. Zastanawiam się, jak mówi klasyk, czy po tej reformie zostanie chociażby kamieni kupa

— podkreśliła Manowska.

Odpowiadając na pytanie o to, kto jest prezesem TVP, stwierdziła że „dopóki te zmiany nie będą w Krajowym Rejestrze Sądowym ujawnione, bądź nastąpi odmowa ich ujawnienia, to będzie bałagan i dualizm”.