Nikomu na szczęście nic się nie stało, ale uczestnicy finału WOŚP w Rumi na pewno długo go nie zapomną. W ramach tradycyjnego „Światełka do Nieba” w zamkniętej hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji prowadzący odpalił fajerwerki. Wystrzały rozeszły się po całej hali, wybuchła panika. Siedzący blisko sceny uczestnicy musieli uciekać.
- „To było straszne. Mam nadzieję, że państwo jesteście bezpieczni. To już było przegięcie”
- przyznał prowadzący imprezę po tym „spektakularnym” pokazie.
Portal Tysol.pl poprosił o komentarz do tego wydarzenia mł. bryg. Mirosława Kurasia z Wydziału Operacyjno - Szkoleniowego Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wejherowie.
- „Organizatorzy zabezpieczali imprezę we własnym zakresie, nie zwracali się do straży pożarnej o pomoc w tym zakresie”
- podkreślił.
Zaznaczył, że „użycie fajerwerków, w tym przypadku w wewnątrz hali sportowej mogło stanowić zagrożenie dla uczestników imprezy, zarazem mogło zainicjować powstanie pożaru”.
Postępowanie w tej sprawie wszczęła Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie.
