4 czerwca Donald Tusk organizuje w Warszawie demonstrację zwolenników opozycji, na którą zaprasza wszystkich, którzy sprzeciwiają się rządom Prawa i Sprawiedliwości.
- „Wzywam wszystkich na marsz w samo południe 4 czerwca w Warszawie. Przeciw drożyźnie, złodziejstwu i kłamstwu, za wolnymi wyborami i demokratyczną, europejską Polską”
- napisał na Twitterze.
Do jego apelu odniósł się Szymon Hołownia, który w czasie relacji na żywo w mediach społecznościowych oświadczył, że ma tego dnia ważniejsze sprawy na głowie od towarzyszenia Donaldowi Tuskowi na jego marszu.
- „Odpuśćmy sobie naprawdę z tym marszem 4 czerwca. Co to za jakaś nowa dyskusja? 4 czerwca jest 4 czerwca. Czy to jest wydarzenie, które zmieni losy świata? Czy PiS się od tego rozpadnie?”
- pytał były prezenter TVN.
- „My będziemy robili w tym dniu swoje. Naprawdę, błagam, tu się zaczyna nowa dyskusja o jednej liście. Czyli szukanie magicznych pigułek, które sprawią, że nagle wszystko się odmieni”
- dodał.
