Swoją kampanię Hołownia zainaugurował w Gdańsku – w tamtejszym Teatrze Szekspirowskim.

Hołownia nawiązał do wyborów w 2020 roku, w których startował i uzyskał całkiem przyzwoity wynik.

„Po tych pięciu latach mamy szeroką bazę, szeroką listę można powiedzieć większych, mniejszych sukcesów, ale też jedną porażkę – jeden cel, który wciąż nie został zrealizowany – to, że Polska wciąż jest podzielona pół na pół” – powiedział.

Stwierdził, że ubiegłoroczne wybory parlamentarne dowiodły, iż w dzisiejszej polityce trzeba umieć budować koalicje, jak trudne by one nie były.

„Ja wciąż widzę Polskę sparaliżowaną tym, że od 19 lat są tacy, którzy próbują nas przekonać, że mamy dwie Polski – straszące sobą nawzajem, robiące sobie na złość. Dwie Polski zajęte tylko sobą nawzajem (...) To jest świat, który nie mieści mi się w głowie. To jest coś, z czym chciałbym dla moich dzieci i dla nas wszystkich skończyć” – stwierdził.

Jego zdaniem Karol Nawrocki i Rafał Trzaskowski nie doprowadzą do zjednoczenia Polski i Polaków – każdy z nich będzie kandydatem jednego ze zwaśnionych ze sobą obozów politycznych.

„Nie chcę mieć za tych kilka miesięcy kolejnego prezydenta pół-Polski z tego, czy innego obozu. Czas na prezydenta Polski, a nie pół-Polski. Niech to się wreszcie stanie” – wskazał.