Marszałek Sejmu Szymon Hołownia skierował dokumenty ws. uchylenia mandatu posła Macieja Wąsika do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Wyznaczony do rozpatrzenia sprawy sędzia podjął jednak dziś postanowienie o przekazaniu jej do Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN. Następnie izba ta uchyliła decyzję marszałka Sejmu o uchyleniu mandatu posła Wąsika. Do decyzji SN lider Polski 2050 postanowił odnieść się za pośrednictwem mediów społecznościowych.

- „1. Panowie Wąsik i Kamiński są przestępcami. 2. Postanowienie o wygaszeniu ich mandatów zostało im doręczone 28.12. 3. Przestępcy ci mieli prawo odwołać się do SN, co im umożliwiłem. 4. SN, dotknięty deformami Ziobry, pogrążył się w proceduralnym chaosie. 5. Gdy otrzymam komplet orzeczeń, podejmę wynikające z nich kroki. 6. Procedura ta nie wstrzymuje wykonania kary pozbawienia wolności”

- napisał na X.com.

Hołownia chciał wpłynąć na kształt składu orzekającego?

Wcześniej marszałek Hołownia mówił o decyzji SN na konferencji prasowej, w czasie której przyznał, że zwrócił się do prezesa Izby Pracy „o powierzenie sprawy składowi, który nie podważy zaufania, do którego nie będzie żadnych wątpliwości”.

- „Ja przepraszam, ale nie wierzę w to, co słyszę. Marszałek @szymon_holownia mówi, że prosił prezesa Prusinowskiego o ustalenie składu, który nie budzi wątpliwości!!!! Na Boga. Jak: prosił o ustalenie składu??”

- zareagowała na jego wystąpienie red. Agnieszka Gozdyra z Polsat News.

Dziennikarka przypomniała, że o składzie sądu decyduje losowanie, a nie prezes izby na prośbę marszałka Sejmu.