„Sąd Najwyższy nie będzie decydował o tym, czy Kamiński i Wąsik są posłami” – powiedziała wczoraj wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart, po decyzji Sądu Najwyższego, który uchylił postanowienie marszałka Sejmu Szymona Hołowni ws. wygaszenia mandatu posła Macieja Wąsika. Wypowiedź wiceszefowej resortu sprawiedliwości skomentował na antenie Telewizji Republika poseł Michał Wójcik z Suwerennej Polski.
- „Słuchałem wypowiedzi wiceminister sprawiedliwości. Mam wrażenie, że ona najchętniej osobiście by doprowadziła ministra Kamińskiego i ministra Wąsika do określonej jednostki. Widziałem z jakim zaangażowaniem o tym mówiła. To, co jednak mówiła, nie opiera się na prawdzie”
- stwierdził polityk.
Wójcik przypomniał przede wszystkim, że mówimy o skazaniu posłów, którzy zostali ułaskawieni przez prezydenta.
- „Prezydent ma prerogatywy, czyli ma prawo działać w określonych obszarach. To zapewnia mu Konstytucja. To jest niepodważalne, nie jest do skontrolowania, a prezydent nie musi się z tego tłumaczyć ani uzasadniać. W tej sprawie prezydent zastosował akt łaski wobec ministra Wąsika i Kamińskiego, co oznacza, że na każdym etapie postępowania jest to możliwe. Nie musi być prawomocnego skazania”
- podkreślił.
Przypomniał, że w tej sprawie wypowiedział się również będący sądem ostatniego słowa Trybunał Konstytucyjny, który przyznał, że prezydent mógł zastosować akt łaski przed prawomocnym skazaniem.
- „Gdyby ustawodawca chciał, żeby w Konstytucji było napisane, że dopiero, jak jest prawomocne orzeczenie, może być zastosowany akt łaski, to by to zrobił. Nie zrobił tego, a skoro nie, to należy szeroko rozumieć to ułaskawienie i tutaj oni absolutnie są w prawie”
- zauważył.
Przed orzeczeniem Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN marszałek Sejmu Szymon Hołownia podejmował starania, aby w sprawie wygaszenia mandatów decydowała Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. W czasie wczorajszej konferencji prasowej otwarcie przyznał, że zwrócił się do prezesa Izby Pracy „o powierzenie sprawy składowi, który nie podważy zaufania, do którego nie będzie żadnych wątpliwości”.
- „Chcemy dowiedzieć się, co miał na myśli. On nie ma doświadczenia w tego typu sprawach, a mówi o czymś, co trąci niemal o przestępstwo. Nie można czegoś takiego robić. To pierwsza taka sytuacja w historii. On nie wysłał tego pisma do biura podawczego, tylko do tego sądu, do którego chciał - w sprawie osób, które ścigały korupcję i o tym doskonale wiemy”
- powiedział poseł Wójcik.
Podkreślił, że jeśli do takich rozmów doszło, „to oznacza kompletną ignorancję porządku prawnego”.
- „Są przepisy, według których przydziela się konkretne składy. Hołownia zdaje się też o tym wiedzieć. Powiedział jednak, że zrobił to świadomie, bo uważa, że jedna izba nie jest sądem, a jest nim inna izba. To jest bardzo poważny problem. To dotyczy drastycznego złamania trójpodziału władzy, czyli tego, o czym krzyczeli ci, którzy dziś rządzą. Krzyczeli praworządność, machali Konstytucją. To jest chore…”
- dodał.
