Sprawa zbulwersowała nawet „Gazetę Wyborczą”, która rozmawiała z jednym z aktywistów odpowiedzialnych za zdemaskowanie przedsięwzięcia Agnieszki Holland i nagłośnienie sprawy przedzielenia drutem żyletkowym lasu na Wydmach w Czarnowie koło Konstancina.

- „Byłem zdziwiony, bo przecież wrażliwość i problematyka, jaką podejmuje Holland w swoich filmach, nie idą w parze z tym, co się dzieje teraz w lesie. Nie było żadnych oznaczeń, że to część planu filmowego. A las to dom dla dzikich zwierząt, sam fotografowałem w Czarnowie rodzinę łosi, chodzą tu sarny, dziki, taki drut jest dla nich niezwykle niebezpieczny”

- podkreśla aktywistka.

Producent filmowy Marcin Wierzchosławski odrzuca zarzuty podkreślając, że plan filmowy przygotowano na prywatnym terenie, a płot został właściwie oznakowany i jest pilnowany przez ochroniarzy.

Tymczasem do prac nad nowym filmem odniósł się w mediach społecznościowych pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej Stanisław Żaryn, który zaproponował Agnieszce Holland pomoc.

- „Coraz głośniej o filmie, który ma teoretycznie pokazywać to co działo się na granicy Polski z Białorusią w 2021 roku. Zdjęcia ponoć trwają. Warto skorzystać z tych nagrań, które już są. Nie ma co wymyślać obrazków, które będą manipulacją”

- napisał, dołączając nagrania agresywnych migrantów rzucających kamieniami w polskie służby.