W rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim ogromne oburzenie wywołało wystąpienie prof. Barbary Engelking na antenie TVN24, gdzie przekonywała ona, że „Żydzi się nieprawdopodobnie rozczarowali co do Polaków w czasie wojny”.
- „Żydzi wiedzieli, czego się od Niemców spodziewać. Niemiec był wrogiem i ta relacja była bardzo klarowna, czarno-biała, a relacja z Polakami była dużo bardziej złożona. Polacy mieli potencjał, by stać się sojusznikami Żydów, i można było mieć nadzieję, że będą się inaczej zachowywać, że będą neutralni, że będą życzliwi, że nie będą do tego stopnia wykorzystywać sytuacji i nie będzie tak rozpowszechnionego szmalcownictwa”
- powiedziała.
Teraz w wywiadzie dla „Plusa Minusa” z pomocą w uzasadnieniu tej szokującej tezy badaczce przychodzi Henryk Grynberg, pisarz żydowskiego pochodzenia, który przeżył Holokaust dzięki pomocy Polaków. Jego ojciec został jednak zamordowany przez Polaka, a półtoraroczny brat wydany przez sąsiadów Niemcom. Pytany o to, czy w tamtych czasach odczuwano strach bardziej przed Niemcami czy polskimi sąsiadami przekonuje, że „stanowczo przed sąsiadami”.
- „Neutralność uratowałaby tysiące ludzi po aryjskiej stronie, lecz donosicieli i szmalcowników było więcej niż neutralnych”
- twierdzi Grynberg.
- „My trzykrotnie byliśmy szantażowani, a raz wygnani z mieszkania prawie przed samą godziną policyjną (patrz Żydowska wojna) i wtedy przed niechybną śmiercią uratowała nas pani Taborowa”
- dodaje.
Pytany natomiast o antysemityzm we współczesnej Polsce przekonuje, że w naszym kraju widzi „spisek antyżydowski”.
- „Wbrew antysemickiemu mitowi nie ma i nigdy nie było żydowskiego spisku przeciw Polsce, ale był i znów jest w Polsce szkodliwy dla niej spisek antyżydowski. Żydzi, nawet gdyby chcieli, nie mogą zaszkodzić Polsce tak jak antysemici. Tak było i nadal jest”
- mówi rozmówca red. Marka Kozubala.
