- Premier Morawiecki, który mówi „Her Donald”. Co to ma być? Pani Redaktor, to jest po prostu niszczenie życia publicznego i takich ludzi trzeba jak najdalej trzymać od polityki – przekonywał poseł PO.

- Pamiętam trochę z tego PRLu. To już nawet ci PRLowscy dygnitarze – przy wszystkich zastrzeżeniach – jakieś elementy poprawności zachowywali. A tutaj mamy do czynienia… No nie przypominam sobie, żeby Edward Gierek nazwał lumpem kogoś z opozycji – stwierdził Tomasz Siemoniak.

Wygląda na to, że „złotouste wypowiedzi” wracają na polską scenę polityczną. Oby politycy aspirujący do rządzenia naszym krajem nie odebrali tylko pracy kabareciarzom.