Na łamach „Polska Times” Grzegorz Kuczyński zwrócił uwagę, że od początku czerwca ukraińska armia przeprowadziła już kilkanaście precyzyjnych uderzeń na składy amunicji i inne obiekty na tyłach wroga. Wcześniej takie ataki mogły realizować jedynie siły specjalne w czasie akcji sabotażowych, najczęściej blisko frontu.
- „Jednak od końca czerwca bezpieczne nie są już też cele położone kilkadziesiąt kilometrów w głąb okupowanego przez Rosjan terytorium – także tego okupowanego od 2014 r.”
- podkreśla autor.
To zasługa dostarczonych przez Amerykanów wieloprowadnicowych systemów rakietowych HIMARS.
- „HIMARS-y są łatwiejsze i szybsze w obsłudze, a także bardziej precyzyjne niż rosyjskie MRLS w rodzaju Smiercz czy Uragan, Wystrzelenie pocisku możliwe jest po 2-3 minutach od zaparkowania pojazdu, który gotowy jest do odjazdu 20 sekund później. Okazało się, że Ukraińcy doskonale potrafią obsługiwać ten typ broni, co przyznał nawet sam Pentagon”
- wyjaśnia Kuczyński.
Kilka dni temu prezydent USA Joe Biden zapowiedział kolejny pakiet pomocy militarnej dla Ukrainy o wartości 400 mln dolarów. W jego skład wejdą kolejne trzy systemy HIMARS i amunicja do tych wyrzutni. Ukraina będzie wówczas miała do dyspozycji łącznie 12 takich systemów.
