Tydzień temu w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” lider Zjednoczonej Prawicy skomentował postulaty grupy C40, oceniając je jako szaleństwo.

- „Nasza formacja będzie broniła prawa do wyboru stylu życia, sposobu odżywiania się, normalności. Chcę to mocno podkreślić: my jesteśmy za wolnością, nie chcemy sztucznych ograniczeń w imię jakichś ideologii. Od nas Polacy nigdy nie usłyszą, że mają ograniczyć jedzenie mięsa, picie mleka, że mają obowiązek zmienić samochód na elektryczny albo nosić dwie koszule czy sukienki”

- oświadczył Jarosław Kaczyński.

- „Odrzucamy projekty, które firmuje prezydent Warszawy, pan Rafał Trzaskowski, zakładające takie kuriozalne ograniczenia, jak np. spożycia mięsa i nabiału”

- dodał.

Teraz prezydent Warszawy odpowiedział prezesowi PiS przekonując, że ostrzeżenia polityków partii rządzącej są „absurdalne”. Stwierdził przy tym, że Jarosław Kaczyński jest „największym wrogiem” wolności.

- „Pana wizja świata, to nic innego jak próba podporządkowania Panu całego państwa zgodnie z zasadą państwo to JA-rosław

- napisał.

Polityk związany z ruchem chcącym w imię walki o klimat zakazywać spożywania mięsa, nabiału i kupowania samochodów przekonuje, że „filozofią” Prawa i Sprawiedliwości jest „totalna ingerencja Państwa w życie Polaków”.

- „Totalny brak wiary w ludzi i ich wybory, a na koniec silne przekonanie, że jest Pan najmądrzejszy, przekonany o własnej nieomylności i słuszności swoich racji. Bo Pana życiowe doświadczenia i wybory są tak niebywale bogate…”

- drwi wiceprzewodniczący PO.

Następnie Trzaskowski siebie przedstawia jako obrońcę wolności.

- „Rozumiemy, że dalsza eksploatacja naszej planety w taki, jak dotychczas sposób i w takim, jak dotychczas tempie, jest cięciem gałęzi, na której wszyscy siedzimy. Wiemy też, że musimy uporać się z problemem, jaki generuje dalsza emisja spalin, zwłaszcza w dużych miastach, jak wpływa to na jakość powietrza, którym wszyscy oddychamy. Wierzymy jednak w siłę działań edukacyjnych, wierzymy w to, że ludzie są racjonalni. A decyzje pozostawiamy właśnie w ich rękach”

- przekonuje polityk.

C40 Cities – czym jest?

C40 Cities to organizacja zrzeszająca włodarzy 97 miast, m.in. Berlina, Londynu i Warszawy, której celem jest walka ze zmianami klimatycznymi. O organizacji zrobiło się w Polsce głośno 14 lutego, kiedy to „Dziennik Gazeta Prawna” zwrócił uwagę na raport „The Future of Urban Consumption in a 1.5C World” przygotowany cztery lata temu dla zrzeszonych w tej grupie miast. Jego autorzy zaprezentowali działania, które włodarze powinni podjąć, aby do 2030 roku zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych. Cele podzielono na ambitne i progresywne. W drugiej grupie znalazło się m.in. ograniczenie spożycia mięsa do 16 kg rocznie na osobę oraz nabiału do 90 kg rocznie na osobę. Kolejny cel to zmniejszenie liczby posiadanych samochodów przez osoby prywatne do 190 pojazdów na 1000 osób. Cele ambitne to całkowite wyeliminowanie jedzenia mięsa i nabiału oraz posiadania samochodów przez osoby prywatne.

Po wywołanej publikacją „DGP” burzy, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zaczął odcinać się od propozycji grupy C40. Szybko jednak wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta przypomniał na Twitterze wystąpienie Trzaskowskiego na organizowanym przez niego Campusie Polska Przyszłości, gdzie powoływał się on na tę grupę mówiąc o walce ze zmianami klimatycznymi.

- „Razem z C40, z organizacją, która jest najbardziej ambitna, jeżeli chodzi o walkę z ociepleniem klimatycznym, mamy dokładny plan, jak do tego dojść. Jak będziemy rządzić, to będzie szybciej”

- obiecywał wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej.

W mediach społecznościowych przypomniano też wystąpienie Trzaskowskiego z października ub. roku, kiedy to prezydent Warszawy na kongresie C40 w Buenos Aires apelował o przyspieszenie wprowadzania ekologicznych propozycji tej organizacji.