Protesty w pobliżu Luetzerath trwają od kilku tygodni. W ostatnim czasie uległy jednak znacznemu nasileniu.
W sobotę na wsparcie protestujących zdecydowała się Thunberg. Pierwotnie miała uczestniczyć w proteście tylko w sobotę, ostatecznie jednak pojawiła się w Luetzeratch także dzisiaj.
Jak podaje niemiecka gazeta "Bild", Thunberg miała nie zastosować się do wielokrotnych wezwań policji do opuszczenia miejsca protestu. W konsekwencji siedzącą na kopcu aktywistkę zabrali funkcjonariusze policji.
Usuwanie protestantów z Luetzeratch rozpoczęło się w środę. "Mimo protestujących, operacja została uznana za zakończoną - ostatni demonstranci zostali wywiezieni" - poinformował Bild.
Według niemieckich mediów, funkcjonariusze policji wspinali się niekiedy na drzewa, aby zdejmować z nich chowających się w gałęziach demonstrantów. Na swoje szczęście Thunberg nie próbowała kryć się przed policją w pozbawionych liści konarach drzew.
Koncern RWE, który ma rozpocząć budowę kopalni, poinformował, że trwają jeszcze próby usunięcia dwóch aktywistów z podziemnego tunelu, w którym się okopali.
Organizatorzy protestu poinformowali, że w starciach z policją zostało rannych „dziesiątki osób”. Indigo Drau, rzeczniczka organizatorów, powiedziała w niedzielę na konferencji prasowej, że policja weszła z „czystą przemocą”. Dodała, że funkcjonariusze „bez skrępowania” bili protestujących, często po głowach. Aktywiści już w sobotę oskarżyli policję o użycie „masywnych pałek, gazu pieprzowego, armatek wodnych, psów i koni”.
Do szpitala trafić miało co najmniej 20 demonstrantów. Według organizatorów proekologicznych zadym, w pobliżu Luetzerath miało protestować nawet 35 tys. osób. Szacunki niemieckiej policji mówią o 15 tys. demonstrantów.
Rannych zostało także wielu policjantów. W związku z protestami wielu osobom postawione zostaną prokuratorskie zarzuty oporu wobec funkcjonariuszy policji, zniszczenia mienia i naruszenia porządku publicznego.
Thunberg krytykowała wcześniej policję za stosowanie siły wobec demonstrantów. Współrządzącej w Niemczech partii Zielonych zarzuciła z kolei "paktowanie" z koncernem RWE.
