Władze Kościoła ewangelicko-luterańskiego w Bawarii opublikowały w mediach społecznościowych zdjęcie z zatrzymania Grety Thunberg w czasie styczniowych protestów przeciwko otwarciu kopalni węgla. O zdarzeniu informowaliśmy TUTAJ. Wkrótce w niemieckich mediach pojawiły się doniesienia, wedle których zatrzymanie działaczki było jedynie przygotowaną przez aktywistów „ustawką”.
Na opublikowanym zdjęciu Thunberg została podpisana jako „Jezus”, a prowadzący ją policjanci jako „Arcykapłan”, „Członek starszyzny” i „Dowódca straży świątynnej”.
- „Pocałunek. Potem wszystko dzieje się bardzo szybko. Tak przebiegało aresztowanie Jezusa. Koniec jest znany. Kto byłby dziś aresztowany?”
- napisali autorzy.
- „Część niemieckich internautów oburzyła się na bluźniercze porównanie, jednak inna część ze spokojem zauważyła, że jest to swoiste wyznanie wiary Kościoła, dla którego nową religią stała się religia klimatyczna.”
- zauważa Grzegorz Górny.
Autor podkreśla, że ta „nowa wiara” przenika również do innych wspólnot chrześcijańskich. Przypomniał, że dwa lata temu prymas Kościoła anglikańskiego Rowan Williams porównywał szwedzką aktywistkę do proroka Jeremiasza. Katolicki biskup Franz Jung porównał z kolei kiedyś Thunberg do Dawida, który wypowiada walkę Goliatowi.
- „Z kolei arcybiskup Heiner Koch z Berlina porównał piątkowe akcje organizowane przez skandynawską działaczkę do sceny triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. W tej perspektywie niedawne sięgnięcie przez bawarski Kościół Ewangelicko-Luterański do kolejnej paraleli – aresztowania Grety Thunberg w Ogrodzie Oliwnym – jest tylko logicznym dopełnieniem tego, co mówił katolicki dostojnik z Berlina”
- wskazuje Górny.
Dziennikarz podkreśla, że sprawa uwidacznia najpoważniejszy problem współczesnego Kościoła, którym jest „mentalna kolonizacja chrześcijaństwa przez myślenie sekularne”.
