21 czerwca 2018 r. Thunberg zacytowała w tweecie fragment artykułu, w którym czytamy: „Czołowi naukowcy klimatyczni ostrzegają, że zmiany klimatyczne zmiotą całą ludzkość z powierzchni ziemi, jeśli nie przestaniemy stosować paliw kopalnych w ciągu następnych pięciu lat”. Nietrudno policzyć, że punktem zwrotnym, w którym już nic się nie da zrobić dla planety, jest rok 2023.
Jak stwierdza ironicznie John Nolte z „Breitbart”: „Innymi słowy, nic nie można zrobić, jeśli nie przestaniemy używać paliw kopalnych do 2023 r. Cóż, skoro nic nie można zrobić, to oznacza to, że cały ruch na rzecz ochrony środowiska może równie dobrze się spakować i wracać do domu. Jaki sens robić cokolwiek, skoro jest już za późno? Jeśli nasz los jest przesądzony, Greta równie dobrze może zejść ze sceny i wieść życie, które powinna była wieść bez tego całego sztucznego szumu establishmentu wokół niej – a to życie byłoby przy kasie sklepu ogólnospożywczego”.
Innymi słowy można powiedzieć, że katastrofalne przewidywania ekologistów przypominają zapowiedzi końca świata głoszone przez... Świadków Jehowy. Albo nawet są od nich lepsi, bo według obliczeń Noltego to już 54. takie niesprawdzone zapowiedzi katastrofy obłąkanych obrońców planety. Świadkowie Jehowy ostatni raz czekali na koniec świata w 1975 r., kiedy pozbywali się majątków, a wcześniej kilkakrotnie zmieniali datę nadciągającej apokalipsy.
W jednym z wcześniejszych artykułów Nolte wyliczył po kolei wszystkie katastrofalne prognozy ekologistów, podając też konkretne daty realizacji ich „proroctw” zagłady. Ot, np. dowiadujemy się, że według wizji z roku 2005 Manhattan jest już od prawie ośmiu lat pod wodą. Widocznie nastąpiła korekta, bo w 1988 r. przewidywano, że nastąpi to w 2018 r. Według mrocznych prognoz z roku 1972 w 1982 r. wszystkie oceany stały się martwe. A według tych z 1970 r. już od jakichś dwóch lat jesteśmy w nowej epoce lodowcowej, albo nastąpi ona za lat siedem (podano dwie daty).
Dorzućmy jeszcze takie ciekawostki, że w 2024 r. Wielka Brytania stanie się... Syberią, jeśli wierzyć „proroctwu” ekologistów z 2004 r. A od 10 lat cierpimy już na głód, bo nie zrezygnowaliśmy z jedzenia ryb, mięsa i nabiału według przewidywań z 2002 r. Z tych licznych przykładów niesprawdzonych prognoz dorzućmy jeszcze może, że Al Gore, wiceprezydent w administracji Billa Clintona, najpierw podawał w 2008 r., że z lód zniknie Arktyki do 2013, a potem jak Świadkowie Jehowy w 2009 r. zmienił datę na 2014 r.
Jak podsumowuje Nolte, „tylko osoba chora umysłowo uwierzyłaby przewidywaniu numer 54 po tym, gdy poprzednie 53 okazały się błędne”.
