Zgodnie z decyzją komisji, świadkami w sprawie mają być m.in.: była marszałek Sejmu Elżbieta Witek, były premier Mateusz Morawieckieg, b. szef MAP Jacek Sasin, b. szef MSWiA Mariusz Kamiński, b. szef KPRM Michał Dworczyk oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Waldemar Buda w programie "Gość Wydarzeń" na antenie Polsat News powiedział, że były wicepremier jest obecnie "na śmietniku polityki".
- Zawsze była doza nieufności wobec człowieka, który najpierw był gorącym zwolennikiem Donalda Tuska, później przyszedł do nas, a dzisiaj chce się autoryzować w partii, która aktualnie sprawuje rządy. To są prywatne pobudki działalności publicznej, to się bardzo źle kończy. Gdzie on dzisiaj jest? Wszyscy wiemy – na śmietniku polityki – stwierdził Buda.
Dodał też, że Gowin grał wtedy jedynie swoją własną korzyść. Obecnie natomiast – dodał – z pewnością będzie chciał się jedynie przypodobać aktualnej władzy.
Warto przypomnieć, że wybory prezydenckie były w tamtym czasie mocno utrudnione z powodu pandemii koronawirusa. Z tego też względu obóz rządzący zdecydował się na utrzymanie konstytucyjnego terminu zarządzonego przez marszałek Sejmu,a wybory miały się odbyć w 2020 roku w formie korespondencyjnej.
Przewodniczącym komisji jest Dariusz Joński (KO), jego zastępcami zostali Jacek Karnowski (KO) oraz Waldemar Buda (PiS).
- Chcemy dowiedzieć się czy rzeczywiście było tak, jak donosiły wtedy media, czyli że starał się o funkcję marszałka (Sejmu) i nawet mu ją obiecano; z kim rozmawiał w tej sprawie, czy dogadywał się z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i innymi - powiedział o działaniach Gowina polityk Prawa i Sprawiedliwości, dodał też, że ewentualna detonacja „bomby medialnej” może zaszkodzić jedynie jemu samemu.
