„Rosja już tu jest” – stwierdził w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” były szef SKW gen. Piotr Pytel, insynuując obecność rosyjskich agentów wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości. Do sprawy odniósł się w rozmowie z portalem wPolityce.pl były szef GROM gen. Roman Polko, w którego ocenie gen. Pytel „opowiada jakieś historie, które są political fiction, po to tylko, aby obrzucić błotem kogoś, kogo nie lubi”.

Gen. Polko zauważył, że to właśnie w Rosji służby manipulują społeczeństwem.

- „Nie chciałbym, aby również u nas służby manipulowały w podobny sposób naszą rzeczywistością. Armia niech będzie armią, służby niech dostarczają informacji rządowi i chronią nasz kraj”

- powiedział wojskowy.

Wskazał również na konieczność solidarności wobec wydarzeń za naszą wschodnią granicą.

- „Działania, które rozbijają naszą wewnętrzną spójność w kwestii Ukrainy są szkodliwe. Osłabiają nasz głos na arenie międzynarodowej, i pewnie – jeśli będą wielokrotnie powielane w takim wręcz goebbelsowskim stylu, to zapewne zaczną docierać również do Ukraińców, którzy zaczną się zastanawiać, jak to w istocie jest”

- podkreślił.

Odnosząc się do samych zarzutów stawianych przez gen. Pytla, rozmówca wPolityce.pl przypomniał, że Polska stała się liderem w kwestii wspierania Ukrainy, a polski rząd lobbuje za jej przyjęciem do Unii Europejskiej i wysyła uzbrojenie.

- „Ktoś, kto byłby lobbystą rosyjskim, agentem Putina czy chodził na pasku KGB, działałby raczej w takim kierunku jak niemieccy biurokraci, którzy blokują dostawy uzbrojenia czy wsparcie finansowe, szukając jakichś proceduralnych niemożliwości, a nie pomagali w sposób tak aktywny, właściwie nawet inspirując naszych partnerów z Unii Europejskiej czy w ogóle Europy, aby wspierali Ukrainę jeszcze bardziej”

- zaznaczył.

Jednocześnie wojskowy ocenił, że głosy podobne do gen. Pytla „nie będą traktowane poważnie, bo w każdym kraju pewnie znajdzie się paru takich niespełnionych oficerów służb”.

- „Szukanie wyłomów w jednolitym froncie naszego państwa w kierunku wsparcia Ukrainy, opowiadanie jakichś dyrdymałów wyssanych z palca o jakiejś zdradzie czy współpracy z Rosją, jest małe, obliczone na odbiorców, którzy z założenia nie lubią tej władzy i każde kłamstwo będą przyjmować jako prawdę objawioną”

- ocenił.