„New York Times” podaje, że aborcje w zawansowanej ciąży stanowią „mniej niż 2 procent” na obszarze tzw. „Greater New York”. Według proaborcyjnego Guttmacher Institute w stanie Nowy Jork w 2020 r. zamordowano łącznie 110.360 nienarodzonych dzieci, co stanowi 11,9 proc. wszystkich aborcji w USA. Z kolei według danych Charlotte Lozier Institute w 2021 r. w tym samym stanie dokonano 59.616 aborcji.
„New York Times” podaje, że znaczna część aborcji w stanie Nowy Jork dokonywana jest w placówkach Planned Parenthood. W 2023 r. zarejestrowano tam 30.000 wizyt siedzibach PP, by dokonać tzw. „terminacji ciąży”. Gigant aborcyjny za swoją sytuację wini rosnące koszty. Jak twierdzi „Ekosystem dostępu do aborcji w Nowym Jorku jest napięty do granic możliwości”. Wymienia m.in. braki pracowników, inflację, problemy z powrotem do normy po pandemii, a także „wrogi polityczny krajobraz”.
Planned Parenthood żali się też na ubezpieczycieli, którzy nie zmienili swojego nastawienia do tzw. „opieki związanej ze zdrowiem reprodukcyjnym”. A to oznacza, że placówki aborcyjne muszą „absorbować astronomiczne koszty opieki nad swoimi pacjentkami”.
Niestety wstrzymanie aborcji w późnym okresie ciąży nie oznacza, że placówki Planned Parenthood ich nie wznowią. Obecnie zabijanie nienarodzonych w stanie Nowy Jork jest możliwe praktycznie przez cały okres ciąży, gdyż „po 24 tygodniu ciąży aborcja jest dopuszczalna, jeśli dostawca usług medycznych zdecyduje, że twój embrion nie jest zdolny do życia albo twoje zdrowie cielesne lub zdrowie psychiczne jest zagrożone”. Wystarczy zatem, że lekarz stwierdzi, iż jego pacjentce przy kontynuacji ciąży grozi np. depresja.
Konserwatywna komentatorka Jordan Boyd stwierdziła na portalu „The Federalist”, że informacja „New York Times” o zaledwie 2 procentach aborcji w późnym okresie ciąży, co oznacza ich rzadkość, jest obliczona na wywołanie współczucia czytelników i pozyskania dodatkowych 13 milionów dolarów z kieszeni podatnika przez Planned Parenthood.
Boyd zwróciła też uwagę na przyznanie przez znaną gazetę, że aborcje w późnym okresie ciąży w ogóle istnieją, gdy Planned Parenthood utrzymuje, iż jest to „wymyślone określenie” aktywistów broniących życia nienarodzonych. Tymczasem dzieci zabijanych w każdym roku w późnym okresie ciąży jest „dziesiątki tysięcy”. Jest to też faktem, który proaborcyjne media zazwyczaj przemilczają.
Andrew Cuomo, gubernator stanu Nowy Jork w 2019 r. podpisał ustawę umożliwiającą zabijanie nienarodzonych przez 9 miesięcy ciąży, aby w ten sposób zapewnić tzw. „fundamentalne prawo dostępu do bezpiecznej, legalnej aborcji”. Ta polityka jest kontynuowana przez jego następczynię, Kathy Hochul, która postanowiła zrobić z tego stanu „bezpieczną przystań” aborcyjną po unieważnieniu przez Sąd Najwyższy w 2022 r. wyroku w sprawie „Roe kontra Wade”, który legalizował zabijanie nienarodzonych na poziomie federalnym.
Z kolei Letitia James, prokurator generalna Nowego Jorku, wykorzystała swój urząd – jak przypomina Matt Lamb z „Life Site News” – do wspierania przemysłu aborcyjnego i grożenia centrom dla kobiet w ciąży, które oferowały środki odwracające działanie pigułek aborcyjnych.
