"Żebyś nie czuł się samotny, żebyś poczuł się trochę lepiej – i robię to tylko dla ciebie Jarosławie Kaczyński – wystawię na tej liście, na naszej liście, twojego wicepremiera Romana Giertycha na ostatnim miejscu" - Tusk zwrócił się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego.

Giertych miał wystartować w wyborach do Senatu. Ostatecznie jednak zrezygnował z kandydowania.

"Nie była to łatwa decyzja, ale nie będę startował w wyborach do Senatu. Nie mogę reprezentując Tuska w sądzie iść przeciwko zatwierdzonej przez niego kandydatce w wyborach i to w wyborach w których się waży los Polski" - napisał na Twitterze.

"Liderem opozycji jest Donald Tusk, czy się to komuś podoba czy nie. (Szkoda, że kilku gości nie zauważyło tego faktu wcześniej, gdyż mielibyśmy już dzisiaj spokojne odliczanie do wyborów.) Skoro on podjął decyzję o takim kształcie list, a ja od lat z nim współpracuję, to muszę to uszanować" - oświadczył dalej Giertych.

Jego lojalność wobec Tuska i wiara w niego zdaje się być niepokojąca niezłomna. Start z ostatniego miejsca w okręgu, w którym na pierwszym miejscu startować będzie Kaczyński, ciężko postrzegać inaczej niż jako upokorzenie.