Weigel przypomniał słowa papieża Franciszka z czerwca 2022 r., skierowane do bp. George’a Bätzinga, przewodniczącego Episkopatu Niemiec: „Niemcy już mają kościół protestancki i nie potrzebujemy dwóch”. Wyliczył też zaaprobowane postulaty niemieckiej Drogi Synodalnej, które z jednej strony ograniczają władzę biskupów, a z drugiej podważają naukę Kościoła katolickiego w takich kwestiach, jak etyka seksualna i praktyka sakramentalna, co oznacza m.in. błogosławienie par homoseksualnych i dopuszczenie kobiet do święceń kapłańskich.
Wyjaśniając termin „apostazja”, George Weigel przypomina, że „Kodeks prawa kanonicznego stawia sprawę jasno, iż w ustalone kwestie wiary katolickiej i praktykę moralną należy wierzyć i nimi żyć; jeśli nie, ci którzy są w apostazji stają się ekskomunikowani”. I dodaje: „Wydaje się to opisywać kościół Drogi synodalnej”.
Weigel uważa, że „jest mało prawdopodobne, by wysoce zbiurokratyzowany katolicyzm niemiecki, który zdominował Drogę synodalną, reprezentował ortodoksyjnych, chodzących na Mszę katolików tego kraju”. Jego zdaniem ta biurokracja utrzymywana z podatku kościelnego, to od dawna siedlisko katolicyzmu rozwodnionego czy też dietetycznego – Catholic Lite, który raczej „przypomina liberalny protestantyzm w tym, że jest bladą atrapą obecnego ducha czasu”.
Katolicki publicysta zwraca uwagę na paradoks: liderzy niemieckiej Drogi synodalnej twierdzą, że proponowane zmiany są remedium na kryzys nadużyć seksualnych duchowieństwa, ale „instytucjonalny niemieckie katolicyzm forsował te reformy na długo przed tym, nim kryzys nadużyć wyłonił się w sferze publicznej”. Te rzekome „reformy” w rzeczywistości kwestionują fakt, że „biblijna antropologia uczy nas podstawowych i niereformowalnych prawd o ludzkiej kondycji” i są uznaniem, że „XXI-wieczna ideologia gender oraz rewolta LGBTQ korygują błędy popełnione przez Biblię i władzę nauczycielską Kościoła”.
Całe zagadnienie można zdaniem Weigela przedstawić „prościej”: „Czy wiemy lepiej niż Bóg, co przyczynia się do ludzkiego rozkwitu, ludzkiego szczęścia i ostatecznie błogosławieństwa? Niemieccy teologowie katoliccy, rzadko znani ze swej skromności, od dziesięcioleci sugerowali, że tak. Ta odpowiedź, która z pewnością jest apostazją, została teraz potwierdzona przez olbrzymią większość niemieckich biskupów”.
Weigel podkreśla „dramatyczne konsekwencje” tego, co się dzieje w Niemczech, nie tylko pod względem doktrynalnym i teologicznym, ale także praktycznym. Niezwykle bogaty, dzięki podatkowi kościelnemu, Kościół w Niemczech wspierał swym bogactwem „młode kościoły trzeciego świata. (...) Jednak kościoły afrykańskie nie wykazują jakiegokolwiek zainteresowania kulturą woke i seksualną agendą Drogi synodalnej”.
W związku z tym, zdaniem Weigela, należy spodziewać się „dramatu i ironii” na „następnym konklawe papieskim i światowym synodzie biskupów, który zgromadzi się w Rzymie w październiku”. Energicznie rozwijające się kościoły trzeciego świata bowiem, wspierane finansowo przez Niemców, nie „widzą sensu w naśladowaniu chylącego się ku upadkowi liberalnego protestantyzmu”.
