Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej udzielił wywiadu Onetowi, w którym ocenił, że choć Rosja wyjdzie z wojny na Ukrainie znacznie osłabiona, to wciąż jeszcze może zwyciężyć. Zaznacza, że zwycięstwo Ukrainy w Donbasie zależy od determinacji Zachodu. Zwraca przy tym uwagę, że nie jest to jedynie wojna pomiędzy Rosją a Ukrainą, ale wojna między Rosją a Zachodem. Zachód nie może więc pozwolić na realizację czarnego scenariusza, w którym Rosja zwycięża w Donbasie, a następnie zdobywa południe kraju i odcina Ukrainę od morza. To mogłoby doprowadzić do załamania ukraińskiego rządu i powołania uległych wobec Kremla władz.

- „Gdyby to Rosji się udało, byłaby to bardzo niebezpieczna sytuacja dla Zachodu. Na tej fali euforii zwycięstwa nad Ukrainą, naród rosyjski byłby wytrwalszy w znoszeniu ciężarów związanych m.in. z sankcjami. Co dla Rosjan oznaczałoby pokonanie Ukrainy? Że to Zachód przegrał z Rosją. Że nie był w stanie wydobyć z siebie wystarczającej determinacji do osłabienia i pokonania Rosji w Ukrainie”

- podkreśla gen. Koziej.

Wówczas, przekonuje wojskowy, Rosja byłaby „na fali strategicznej” i po odbudowaniu sił mogłaby rozpocząć kolejny etap ofensywy w Europie, w tym zdecydować się zaatakować kraj NATO.

- „Putin jest irracjonalny, a Rosja jest przeciwnikiem awanturniczym. Gdyby Putin wygrał w Ukrainie, ta irracjonalność byłaby jeszcze większa. Nawet jeżeli my wszyscy oceniamy, że Rosja nie miałaby szans w takiej wojnie, należałoby się liczyć, że Putin i tak zaatakuje”

- stwierdził rozmówca Onetu.