Były dowódca wojsk lądowych uważa, że ofensywa ukraińska jeszcze się nie rozpoczęła, a armia ukraińska będzie musiała w miarę szybko podjąć decyzję o właściwym kierunku uderzenia, na którym przełamie rosyjską linię obrony.
- „Nikt nie ma przewagi, jedni atakują, drudzy się bronią” – stwierdza generał.
- „Zasada w sztuce wojennej jest taka, że jeżeli uderzasz na kilku kierunkach jednocześnie, to na żadnym nie zdobędziesz przewagi. To lokalny kontratak, a nie kontrofensywa – wyjaśnia ekspert.
Jak dodaje, nie rozumie, skąd tyle emocji w mediach.
Gen. Skrzypczaka uważa, że Ukraińcy „powinni silnie uderzyć tylko w jednym miejscu” i jako przykład podaje Guderiana, gdzie „na jednym kierunku i pięścią pancerną taranuje się wszystko”.
- "W dwie doby walki zdobyli 1300 metrów i się cieszą. To co to jest za kontrofensywa? To dreptanie w miejscu. Nie przełamali nawet rosyjskiej pozycji. Pozycje mają głębokość od 2 do 3 kilometrów" – podkreśla Skrzypczak.
W opinii gen. Skrzypczaka, dowództwo ukraińskie wyda rozkazy „do głównego natarcia, gdy” uzna, że wojska rosyjskie „na danym kierunku nie mają możliwości użycia swoich odwodów operacyjnych”.
Generał podkreśla także, że Ukraińcy dotychczas nie wykorzystali w ogóle „swojego głównego potencjału do walk”.
- "Największym zagrożeniem dla Ukraińców nie są pozycje obronne, na których zostawili już mnóstwo czołgów i Bradleyów, tylko to przeciwuderzenie rosyjskie – gdzieś z tyłu stoją odwody rosyjskich czołgów i wozów bojowych, które czekają, aż Ukraińcy przełamią się przez rosyjską obronę – wtedy oni uderzą" – podkreśla ekspert.
Generał Skrzypczak ocenia dalej, że sprawa ewentualnego powodzenia kontrofensywy wyjaśni się jeszcze w tym tygodniu, a konkretnie w drugiej jego połowie.
- "Jeżeli do tego czasu Ukraińcy nie przeprowadzą kontrofensywy, to Rosjanie na tyle stężeją w obronie, że Ukraińcom będzie trudno cokolwiek więcej zrobić" – ocenia.
