Ostatniej nocy Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na ukraińskie miasta, uderzając m.in. w obwód lwowski. Dziś rano Telewizja Republika poinformowała, że w miejscowości Wożuczyn-Cukrownia w powiecie tomaszowskim spadła rakieta. Później Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło, że w polską przestrzeń powietrzną z terytorium Ukrainy wleciał niezidentyfikowany obiekt.  

Do doniesień tych w rozmowie z portalem wPolityce.pl odniósł się gen. Waldemar Skrzypczak, który bardzo krytycznie ocenia sytuację.

- „Daliśmy się znowu zaskoczyć. Dlaczego? Ponieważ rakieta wylądowała, a my znowu jej szukamy. Wydaje się, że po doświadczeniach z Przewodowa i Zamościa powinniśmy mieć na tyle gotowe systemy, by przynajmniej monitorowały one to, co się w naszej przestrzeni powietrznej dzieje. Okazuje się, że nie są one jednak w stanie monitorować tego, co się dzieje na polskim niebie. Znów jesteśmy zaskoczeni”

- powiedział.

- „To bardzo niebezpieczne i traktuję to jako przejaw lekceważenia naszego bezpieczeństwa, niezależnie od afiliacji politycznych. Niech się decydenci wreszcie biorą do roboty!”

- dodał.

Dowództwo Operacyjne zapewniło w komunikacie, że „Dowódca Operacyjny RSZ uruchomił dostępne siły i środki pozostające w jego dyspozycji”.

- „Są to siły i środki obrony powietrznej będące w rękach tych, którzy odpowiadają za polskie niebo. Jeżeli jednak mówią, że uruchomili dostępne siły i środki to jest to dla mnie wyraz nieudolności osób odpowiedzialnych za naszą przestrzeń powietrzną. Wyjątkowa nieudolność!”

- ocenił gen. Skrzypczak.

- „Wydawanie takich komunikatów powinno być powodem do wstydu po tych doświadczeniach, które mieliśmy! Przewodowo, Zamość – to jest niedopuszczalne! Z tego komunikatu przecież nic nie wynika, a chcą Polaków takimi komunikatami karmić?! W takim razie za co oni wszyscy biorą duże pieniądze? To komunikat, który nie ma żadnej mocy, żadnej informacji, która mogłaby nas uspokoić. Oni się sami uspokajają, ale nie nas! Skandal”

- dodał.