"Jeżeli Ukraina przegra wojnę, to między innymi za sprawą swoich polityków, którzy toczą za kulisami bezpardonowe boje. Sojuszników Moskwy w Kijowie i w ukraińskim parlamencie nie brakuje" - stwierdził Skrzypczak w swojej analizie dla magazynu "Wprost".

Jego zdaniem sytuacja polityczna w Kijowie przełoży się bezpośrednio na relacje Ukrainy z Zachodem. To zaś mieć będzie swoje bezpośrednie przełożenie na wydarzenia na froncie w 2024 roku.

"Wołodymyr Zełenski musi zrobić porządek na scenie politycznej w Kijowie, jeżeli chce przetrwać w roli przywódcy" - uważa Skrzypczak.

"Po tym, co się dzieje – również z udziałem wojskowych – sądzić należy, że coraz bardziej czuje się osamotniony. Niepowodzenia na froncie tylko pogarszają jego pozycję, z którą przecież wiązano wielkie nadzieje w wyzwalaniu okupowanych ziem" - stwierdził były wojskowy.

Skrzypczak podkreślił także, że Zachód ogranicza swoje wsparcia dla Ukrainy z powodów politycznych oraz dlatego, że nie udało mu się istotnie zwiększyć swojej produkcji wojskowej.

"Przemysł zbrojeniowy Zachodu nie zwiększył znacząco swoich mocy produkcyjnych, a zapasy, jakim dysponował, praktycznie się wyczerpały. (...) Główny donator we wsparciu, jakim pozostają nadal USA, jest w sytuacji klinczu politycznego, który każe Waszyngtonowi osłabić wsparcie" - pisze Skrzypczak.

"A każda przerwa w dostawach sprzętu i amunicji pozbawia Ukraińców możliwości prowadzenia operacji, które charakteryzują się dużym zużyciem materiałów wojennych" - czytamy w jego analizie.

Wojskowy podkreślił ponadto, że Ukrainy zdecydowanie przegrywa z Rosją w aspekcie gospodarczym i produkcyjnym.

"W tym samym czasie Rosjanie, po mobilizacji gospodarki i omijaniu sankcji, potroili swoją wojenną produkcję, wykorzystując niewyczerpane zasoby naturalne, z których sprzedaży czerpią ogromne korzyści. W tym wyścigu Ukraina zdecydowanie przegrywa, nie mając swojego potencjału przemysłowego oraz otrzymując ograniczone dostawy materiałów wojennych. Dostęp do zasobów wojennych będzie determinował możliwości prowadzenia wojny przez Ukrainę i Rosję w 2024 roku" - czytamy.