Były dowódca Wojsk Lądowych w swoim felietonie na łamach „Wprost” komentuje zwrot, który obserwujemy w ostatnich tygodniach w relacjach polsko-ukraińskich.

- „Prezydent Wołodymyr Zełenski prawdopodobnie zdał sobie sprawę, że swoimi atakami na Polskę wywołał kryzys. Na wybaczenie z polskiej strony liczyć nie powinien i nie może. Stąd zapewne jego rozpaczliwe poszukiwanie poparcia w Berlinie.”

- pisze wojskowy.

Autor podkreśla, że „problem ma Ukraina, nie Polska”.

- „Dopisuje się do tego wiarygodność Zełenskiego w coraz trudniejszych relacjach z USA, które korupcji Ukraińcom nie wybaczą. W mrokach wojny rozpłynęły się setki milionów dolarów pomocy. Kijów ma problem z przedstawieniem Waszyngtonowi wiarygodnego rozliczenia, a Kongres rozlicza za to Bidena”

- odnotowuje.

To natomiast – podkreśla gen. Skrzypczak – może doprowadzić do ograniczenia pomocy dla Ukrainy.

- „Tracąc wiarygodność poza krajem, Zełenski traci również poparcie swojego narodu, a przede wszystkim armii, która najbardziej odczuwa patologie na szczytach władzy”

- pisze.

Co więc dalej z relacjami polsko-ukraińskimi? Mimo obecnych napięć, gen. Skrzypczak patrzy w przyszłość z optymizmem.

- „Nikt nie zrobił dla Ukraińców tyle, ile zrobili dla nich Polacy. Siłą i ogromem tej pomocy Polacy zasypali rów dzielący nas od Ukraińców. I stało się to w zasadzie bez udziału polityków. Zagrały polskie serca. W relacjach dwustronnych, tam w terenie, Ukraińcy podkreślają swoją ogromną wdzięczność dla Polaków za bezinteresowną pomoc i wsparcie. Być może z tego zrodzi się nowa era tym razem przyjaznych relacji. Za sprawą zwykłych ludzi”

- pisze.

- „Oczywiście, o ile politycy obu stron tego nie zepsują”

- zastrzega.