„Rosjanie są w głębokim kryzysie, ale czasu jest bardzo mało. Ukraińcy mają dwa tygodnie na dewastacje logistyki i artylerii rosyjskiej. Później powinni rozpocząć kontrofensywę. W drugiej połowie września zaczynają padać ulewne deszcze na terenie Ukrainy i armia stanie wtedy w błocie. I będzie tak do zimy, ale wówczas Rosjanie będą mieli już do dyspozycji nowe wojska i szturm na ich pozycje będzie znacznie trudniejszy” – powiedział w rozmowie z portalem onet.pl gen. Skrzypczak.
Były dowódca wojsk lądowych zauważył też, że choć obecnie kontrofensywa przeprowadzana przez ukraińskie wojska ma „ślimacze tempo” to jednak jest efektywna.
„Ukraińcy odbili 50 miejscowości, zdobywają tereny i nie ponoszą tak dużych strat jak ponosili Rosjanie w Donbasie” – podkreślił gen. Skrzypczak.
Jak przekonuje były wiceminister obrony narodowej kluczowe końcowego wyniku wojny na Ukrainie może się okazać obecne osłabienie potencjału artylerii rosyjskiej, a także niszczenie przez wojska naszych wschodnich sąsiadów zaplecza logistycznego armii Putina.
Zdaniem gen. Waldemara Skrzypczaka bardzo pomocne w realizacji tego celu są HIMARS-y, a także coraz skuteczniej działająca ukraińska partyzantka.
„Teraz armia rosyjska przechodzi głęboki kryzys, jest najsłabsza. Ma pobite wojska, nie ma odwodów operacyjnych, Ukraińcy niszczą artylerie i logistykę i pogoda jeszcze im sprzyja” – diagnozuje gen. Skrzypczak.
