„Budzi wątpliwości czy nasze bezpieczeństwo jest takie, jakie deklarują politycy. Okazało się, że nasza przestrzeń powietrzna nie jest szczelna i że zbłąkana rosyjska rakieta wywołała ogromne zamieszanie, głównie na scenie politycznej. Zupełnie niepotrzebne zamieszanie, bo moim zdaniem nad całym tym wydarzeniem powinna teraz zapaść kurtyna milczenia, dopóki prokurator nie przeprowadzi pełnego dochodzenia” – powiedział na antenie Radia Wnet gen. Waldemar Skrzypczak.

Gen. Skrzypczak skrytykował wczorajsze wystąpienie wicepremiera Mariusza Błaszczaka, który „nie wiedzieć czemu” obarczył winą „dowódcę operacyjnego”.

„Tymczasem wszyscy czekamy na odpowiedź ministra Błaszczaka na pytanie, co zrobił z informacją, o której szef sztabu generalnego gen. Andrzejczak, jak oznajmił całemu światu - mu zameldował. Co minister zrobił z tą informacją, że rosyjska rakieta wleciała do Polski?” – pytał publicznie były dowódca wojsk lądowych.

Zdaniem gen. Waldemara Skrzypczaka wczorajsze oświadczenie ministra obrony narodowej to „poważny błąd jego doradców, którzy wsadzili ministra na wielką minę”.

Gen. Skrzypczak jest przekonany, że szef MON w obecnej sytuacji „powinien powiedzieć, że nie będzie żadnych decyzji, dopóki nie zostanie zakończone śledztwo w tej sprawie”.

„Tymczasem wskutek posłuchania swych doradców minister wskazał winnym jednego z głównodowodzących polskimi siłami zbrojnymi, gen. Tomasza Piotrowskiego i w efekcie traci teraz zaufanie polskiej armii, ale również traci wizerunkowo pośród wojskowych w NATO” - mówił Waldemar Skrzypczak.

„Na miejscu ministra Błaszczaka natychmiast wyciąłbym tych wszystkich doradców, bo nie potrafią się w odpowiedni sposób zachować w sytuacji kryzysowej, z jaką mamy obecnie do czynienia” - oznajmił generał.

„Sytuacja ta podważyła w oczach polskiej armii wiarygodność ministra, stracił on zupełnie autorytet i czegokolwiek nie próbowałby już robić, on już tego nie odbuduje i tej wiarygodności w armii nie odzyska” – podkreślił gen. Skrzypczak.

Na pytanie dziennikarza Radia Wnet, jak to możliwe, że rosyjska rakieta przeleciała przez pół Polski i jak powinniśmy zapobiegać w przyszłości tego rodzaju niebezpieczeństwom, gen. Skrzypczak odpowiedział, że „powinniśmy mieć środki dyżurne przy samej granicy”.

„Należy tak zmanewrować system obrony powietrznej, żeby on był szczelny przynajmniej w pasie granicznym sięgającym do głębokości co najmniej 60 km, żeby mógł skutecznie reagować” - skonkludował gen. Waldemar Skrzypczak.