Były dowódca GROM tłumaczył PAP, że dotychczasowa strategia obronna wyznaczająca linię obrony na Wiśle polegała na założeniu, że „że wpuszczamy przeciwnika na nasze terytorium, a następnie okrążamy go, uderzamy na jego tyły, odcinamy od logistyki i rozbijamy częściami”.
„Obserwując to, co dzieje się na Ukrainie, widać, że przeciwnik nie walczy tylko z wojskami, tylko także z cywilami: bombarduje szkoły, szpitale, gwałci, rabuje i morduje. To nie jest żołnierz tylko terrorysta, dlatego takiego przeciwnika nie można wpuścić nawet na metr na nasze terytorium" – zdiagnozował gen. Polko.
Wojskowy przekonywał, że trwanie przy dotychczasowej koncepcji w przypadku potencjalnej agresji rosyjskiej „powodowałoby rozkwit barbarzyństwa i terroryzmu na naszym terytorium”.
Jak zauważył gen. Roman Polko zmiana będzie wiązała się z inną niż dotąd dyslokacją wojsk i zapasów. Inna będzie również koncepcja działań. Stąd też rozlokowanie trzech dywizji: 16., 18. i nowopowstałej 1. Dywizji Piechoty Legionów, która będzie działała na wschodniej flance NATO.
"W praktyce zwiększona zostanie też rola elementów rozpoznania i środków wywiadowczych. Kładziony będzie większy nacisk na doktrynę powstrzymywania, a nie odstraszania, czyli więcej stałej obecności na wschodnich rubieżach NATO, mocniejsze zaglądanie w głąb terytoriów potencjalnego agresora i zmniejszenie czasów reakcji, które były dużo większej gotowości bojowej" – podkreślił generał.
