Na pierwszą konferencję prasową w nowym roku szef banku centralnego wyszedł w wyjątkowo dobrym nastroju, podyktowanym stanem polskiej gospodarki.

- „Sytuacja gospodarki jest bardzo dobra, wręcz kwitnąca, a sytuacja inflacji bardzo zła, co nas cieszy. Inflacja jest trafiona dokładnie w punkt. Gdyby nie to, że alkoholu w takich miejscach nie pijemy, podałbym szampana”

- powiedział.

Podkreślił, że razem z szybkim spadkiem inflacji przyspieszał będzie również wzrost PKB.

- „Inflacja 6,1 proc. to jest inflacja umiarkowana. Szczególnie jeśli patrzymy na porównanie z początkiem zeszłego roku. W ciągu ostatnich 10 miesięcy inflacja obniżyła się o ponad 12 punktów procentowych”

- wskazał.

Zwrócił uwagę, że w Polsce inflacja jest znacznie niższa niż w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. W ocenie NBP, „w najbliższych miesiącach może obniżyć się nawet poniżej celu 2,5 proc.”.

- „W marcu praktycznie nie będzie inflacji. To zupełnie niesamowite, co teraz mówię”

- dodał.

Zaznaczył jednak, że w drugiej połowie roku inflacja może „przejściowo mocno wzrosnąć”. Stać się tak może przez powrót stawki VAT na żywność, odmrożenie cen energii i deficyt budżetowy.