Komisja Europejska zaprezentowała w środę dokument „Oszczędzaj gaz, by zima była bezpieczna”, w którym przedstawiła swoją receptę na nadchodzący kryzys energetyczny. Bruksela chce, aby państwa członkowskie zredukowały zapotrzebowanie na gaz o 15 proc. W tym celu klienci indywidualni mieliby być zachęcani do zmniejszenia ogrzewania do 19 stopni Celsjusza. Państwa członkowskie miałyby też rozważyć rezygnację z produkcji prądu z gazu na rzecz węgla i paliwa jądrowego. Ponadto Komisja chce stworzyć mechanizm umożliwiający jej ogłoszenie unijnego stanu ostrzegawczego w sprawie bezpieczeństwa dostaw i nałożenie obowiązkowej redukcji zapotrzebowania na gaz we wszystkich państwach członkowskich.
O propozycjach Komisji w programie „Woronicza 17” mówił europoseł Zbigniew Kuźmiuk, który przypomniał, że w związku kryzysem energetycznym Niemcy zdecydowały się na zwiększenie wydobycia węgla brunatnego. Wkrótce potem Komisja w swoim dokumencie proponuje powrót do węgla. Zdaniem polityka w ten sposób Bruksela „działa reaktywnie na to, co robią Niemcy”.
- „Brakuje węgla, to wszyscy mogą korzystać z węgla. Brakuje Niemcom gazu, UE chce nakazywać krajom UE oszczędności i dzielenie się z nimi z Niemcami. To żadna solidarność, to propozycja dyktatu”
- podkreślił.
Przypomniał, że to Polska zabiegała o zasadę solidarności energetycznej w czasie negocjacji traktatu lizbońskiego.
- „To na nasz wniosek została tam wpisana zasada solidarności energetycznej. Bazując na tej zasadzie chcieliśmy zablokować budowę Nord Stream 2. Co nas spotkało? Oskarżenia i opowieści, że to projekt biznesowy”
- wskazał europoseł.
- „Zrobiono NS2 i Rosja zaatakowała Ukrainę. I o to im chodziło, jak można przesyłać gaz z pominięciem Ukrainy, to można ją zaatakować. Wyszło na nasze, tyle tylko, że Niemcy mówią, no pomyliliśmy się. Pomylić to się można wtedy, kiedy zamiast u napisze się ó”
- dodał.
