Akcja dotyczyła gaszenia samochodu osobowego przy Jeziorze Tuchomskim (woj. pomorskie), którego pożar zgłoszono w niedzielę ok. godz. 21. Strażacy poradzili sobie z płonącym samochodem elektrycznym dopiero następnego dnia po godz. 18.00, a pojazd „z uwagi na konieczność schłodzenia baterii elektrycznych musiał zostać zatopiony w wodzie” - czytamy.
Strażacy szybko poradzili sobie z gaszeniem płonącego „elektryka”. Z uwagi jednak na typ pojazdu „wrak trzeba było całkowicie zanurzyć w wodzie”. Do tego celu wykorzystano specjalny kontener, który posłużył jako „wanna gaśnicza”.
Jak wyjaśniają strażacy chłodzenie baterii w samochodzie trwało 15 godzin. – Po tym, jak woda została odpompowana, wyciągnięto pojazd i kontrolowano sytuację – mł. bryg. Marek Szwaba, oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Kartuzach.
„Padł nowy rekord Polski w gaszeniu auta elektrycznego" – skomentował sytuację Mateusz Magdziarz, były prezes TVP3 Opole.
Padł nowy rekord Polski w gaszeniu auta elektrycznego❗️Akcja nieopodal Trójmiasta rozpoczęła się 26 marca o 21:00 a zakończyła o 17:50 następnego dnia❗️Prawie 21 godzin 😱 Gdyby Mercedesa nie "wykąpano" w specjalnej wannie (dojechała z Gdańska) rekord byłby jeszcze "lepszy"🔥😬 pic.twitter.com/j9zxEW1gHN
— Mateusz Magdziarz (@matt_magdziarz) March 27, 2023
