W wywiadzie udzielonym agencji Associated Press papież Franciszek odniósł się do kwestii homoseksualizmu, stanowczo sprzeciwiając się jego kryminalizacji. Przypomniał, że Bóg kocha wszystkich ludzi i każdego należy przyjąć z miłością. Wskazał na konieczność nawrócenia biskupów, którzy zamiast przyjmować osoby homoseksualne z „czułością, jaką Bóg ma dla każdego z nas”, popierają penalizację aktów homoseksualnych. Omawiającym wywiad z papieżem, liberalno-lewicowym mediom często jednak „umykała” druga część wypowiedzi Franciszka. Otóż mówiąc o sprzeciwie wobec penalizacji homoseksualizmu, Franciszek wskazał, że trzeba odróżnić pojęcie grzechu od pojęcia przestępstwa. „Bycie homoseksualistą nie jest przestępstwem. Nie jest przestępstwem. Tak, ale to grzech. Dobrze, ale najpierw rozróżnijmy pomiędzy grzechem a przestępstwem” - powiedział.
Pierwsza część wypowiedzi papieża Franciszka nie ma szczególnego znaczenia dla życia Kościoła w Europie. Penalizacja homoseksualizmu jest dziś właściwa państwom, w których większość stanowią muzułmanie. Nie ma w Europie miejsca, w którym homoseksualizm byłby karany (poza Czeczenią, której kodeks karny oparty jest na islamskim szariacie) i żadnemu katolickiemu biskupowi najpewniej nie przychodzi do głowy wpływać na zmianę tego stanu rzeczy. Bóg kocha każdego człowieka bezwarunkowo i każdy człowiek cieszy się nienaruszalną godnością dziecka Bożego. „Wszyscy ludzie, stworzeni na obraz Jedynego Boga, obdarzeni taką samą rozumną duszą, mają tę samą naturę i to samo pochodzenie. Wszyscy, odkupieni przez ofiarę Chrystusa, są wezwani do uczestniczenia w tym samym Boskim szczęściu; wszyscy więc cieszą się równą godnością” – głosi Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK). Przypominając tę prawdą, papież Franciszek przypomniał jednak również inną część katolickiej nauki, która w Europie jest dziś wprost negowana przez dużą część biskupów.
KKK głosi, że „Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane”. Dziś w Kościele toczy się poważny spór na ten temat. Część biskupów chciałaby, aby akty homoseksualne zostały przez Kościół jednak zaaprobowane. Niedawno jedna z niemieckich diecezji uznała związki jednopłciowe za akceptowaną w Kościele formę życia. Odejście od twierdzenia, wedle którego akt homoseksualny jest aktem grzesznym, to jedno z założeń trwającej w Niemczech Drogi Synodalnej. Wbrew nauce Kościoła przypomnianej niedawno przez Kongregację Nauki Wiary, kolejni biskupi, zwłaszcza w Niemczech i Belgii, zgadzają się na błogosławienie związków homoseksualnych.
Papież Franciszek, choć postrzega się go jako zwolennika kościelnych liberałów, tym rzuconym jakby na marginesie zdaniem pokazuje, że nie zgadza się na zmianę nauczania Kościoła. Uznaje akty homoseksualne za wewnętrznie nieuporządkowane i grzeszne, tak jak głosi to Kościół od początku swojego istnienia.
Po ostatniej wypowiedzi papieża zdarzają się liberalno-lewicowi komentatorzy, którzy z entuzjazmem ogłaszają, że Franciszek powiedział coś przełomowego, że zmienił nauczanie Kościoła, że opowiedział się przeciw biskupom strzegącym katolickiej doktryny. Działo się tak już wcześniej, choćby przy słynnej wypowiedzi papieża zaprezentowanej w filmie „Francesco”. Wówczas również lewicowi komentatorzy przedstawiali niezgodę na poniżanie osób homoseksualnych jako aprobatę homoseksualizmu przez Franciszka. To nie ich odbiór jest dziś jednak najważniejszy dla Kościoła. Ważniejszym jest, aby słowa papieża usłyszeli biskupi w Niemczech, Belgii, Stanach Zjednoczonych i wszystkich innych miejscach, w których próbuje się zanegować nauczanie Kościoła. Kościół od swoich początków uznaje akty homoseksualne za grzeszne i obecny biskup Rzymu potwierdza to nauczanie.
