- "Po raz pierwszy od 30 lat zdarzyło się, by największy klub nie miał swojego reprezentanta w prezydium Sejmu, podobnie jest w Senacie. Widać wyraźnie, jakie są to standardy nowej większości. To oznacza całkowity upadek demokracji parlamentarnej, jeżeli inne ugrupowania będą narzucać największemu klubowi kandydatów. My zdobyliśmy 2 miliony więcej głosów niż PO przechodząc do opozycji, 4 miliony głosów więcej, bo ona zdobyła 3,6, my 7,6 mln niż PO przechodząc do opozycji w 2015 roku i my PO nie wybieraliśmy kandydata do prezydium" – powiedział Adam Bielan.
- "Nie będzie nam Tusk czy pan Hołownia, z całym szacunkiem dla niego, wybierać kandydatów" – podkreślił polityk Prawa i Sprawiedliwości.
"Jeżeli ktoś odmawia naszemu klubowi prawa do wystawienia takiego kandydata, jakiego zdecydowali członkowie klubu, i próbuje nas cenzurować, to nie obraża nas, tego kandydata, ale ponad siedem milinów Polaków i odmawia im prawa do reprezentacji w prezydium Sejmu"
– powiedział z kolei Radosław Fogiel na antenie Polskiego Radia, dodając że "dyktatura większości jest zjawiskiem, które może występować".
