Najnowszym przykładem odstraszającego działania amerykańskich sankcji wynikających z ustawy CAATSA (Countering America’s Adversaries Through Sanctions Act) jest decyzja rządu Filipin. Ujawniono właśnie, że Manila wycofała się z porozumienia o zakupie rosyjskich wojskowych śmigłowców Mi-17. Kontrakt unieważnił jeszcze w czerwcu 2022 r., tuż przed końcem kadencji, poprzedni prezydent Rodrigo Duterte. Umowa była zawarta w listopadzie 2021. W styczniu 2022 Filipiny wpłaciły zaliczkę. To 15 proc. wartości zakupu. Za szesnaście sztuk Mi-17 Manila miała zapłacić blisko 227 mln dolarów. Pierwsza partia śmigłowców miała trafić na Filipiny w 2024 roku. Moskwa może odwołać się od decyzji Manili o wycofaniu się z kontraktu, ale filipiński rząd ma niewiele miejsca na ponowne rozważenie tej kwestii, powiedział agencji AP niewymieniony z nazwiska filipiński urzędnik wojskowy. Stany Zjednoczone, traktatowy sojusznik Filipin, które nałożyły na Rosję surowe sankcje mające na celu zmuszenie jej do wycofania się z Ukrainy, mogłyby zaoferować Manili podobne śmigłowce do transportu w zamian za unieważnioną umowę z Rosją. Wiadomo było już wcześniej, że w przetargu rywalem Mi-17 był amerykański CH-47F Chinook. Filipińczycy ostatecznie wybrali rosyjską ofertę, bo za taką samą sumę mieli otrzymać więcej sztuk śmigłowców, niż od Amerykanów. Mi-17 może mieć wersje bojową, ale częściej używany jest w celach transportowych i działaniach ratowniczych oraz medycznych. To bardzo popularny na rynkach Azji i Ameryki Łacińskiej produkt rosyjskiej zbrojeniówki. W przeciwieństwie do wielu innych krajów Azji Południowo-Wschodniej, choćby Kambodży, Tajlandii czy Wietnamu, Filipiny nie kupowały dotychczas i nie mają w posiadaniu broni produkcji sowieckiej lub rosyjskiej. Zakup Mi-17 wpisywał się w coraz lepsze relacje Duterte z Moskwą, ale miał też otworzyć dla Rosji kolejny rynek zbytu dla broni.
Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie think tanku Warsaw Institute.
