Prezydent Macron zasugerował utworzenie "sił bezpieczeństwa", które mogłyby zostać rozmieszczone na Ukrainie w celu monitorowania ewentualnego zawieszenia broni. Pomysł ten poparła Wielka Brytania, której premier Keir Starmer zadeklarował gotowość do wysłania brytyjskich wojsk na Ukrainę, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Jednak nie wszystkie kraje podzielają to stanowisko. Hiszpański minister spraw zagranicznych, José Manuel Albares, stwierdził: "W tej chwili nikt nie rozważa wysłania wojsk na Ukrainę". Podobne stanowisko wyraził premier Polski, Donald Tusk, który zaznaczył, że Polska nie jest gotowa do wysłania swoich żołnierzy na Ukrainę.
Kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, również wyraził sceptycyzm wobec propozycji, określając dyskusję na temat sił pokojowych jako "przedwczesną". Scholz opuścił spotkanie przed jego zakończeniem, co media zinterpretowały jako oznakę niezadowolenia z przebiegu rozmów. Na swoim koncie na serwisie X napisał: "Sytuacja jest trudna dla Europy".
Spotkanie w Paryżu miało na celu wypracowanie wspólnej strategii wobec konfliktu na Ukrainie oraz omówienie możliwości zwiększenia europejskich wydatków na obronność. Jednak różnice w podejściu poszczególnych państw członkowskich utrudniają osiągnięcie konsensusu w sprawie konkretnych działań.
Dodatkowo, niektóre kraje, takie jak Węgry i Słowacja, skrytykowały spotkanie, podkreślając brak jedności w Unii Europejskiej w kwestii wsparcia dla Ukrainy.
Obecna sytuacja pokazuje, że mimo wspólnego celu, jakim jest zakończenie konfliktu na Ukrainie, państwa europejskie różnią się w kwestii metod jego osiągnięcia. Brak jednolitego stanowiska może wpłynąć na skuteczność działań podejmowanych przez Unię Europejską w tym zakresie.
