Wedle wojskowego, którego o komentarz do sprawy poprosiła Polska Agencja Prasowa, mężczyzna położył na ziemi pocisk artyleryjski wypełniony trotylem. Nie miał on jednak zapalnika, w związku z czym jego wybuch był mało prawdopodobny. Mimo to, w ocenie byłego dowódcy Wojsk Lądowych, ewakuacja była jak najbardziej uzasadniona. W przypadku eksplozji, tego typu pocisk może mieć siłę rażenia do 200 metrów.
Rozmówca PAP zwrócił uwagę, że w Polsce wciąż znajduje się wiele tego typu porzuconej amunicji.
- „Za moich czasów działało 38 oddziałów saperskich i one dosłownie codziennie miały pracę”
- zauważył.
Mężczyzna, który położył pocisk na ulicy, został zatrzymany. Sam pocisk zabezpieczyli pirotechnicy.
- „Postępowanie Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ w Warszawie prowadzone będzie w kierunku sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób w postaci eksplozji materiałów wybuchowych”
- przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.
