Jeśli rząd węgierski odmówi zmiany swojej polityki, Komisja i wszyscy przedstawiciele UE powinni zakwestionować węgierską obecność w strefie Schengen, wprowadzając nowe środki ochrony obywateli europejskich, w tym, jeśli to konieczne, nowe kontrole na węgierskich granicach” – czytamy w piśmie.

Inne proponowane środki obejmują odmowę uznawania wiz węgierskich przez inne kraje UE.

Przypomnijmy, że Węgry faktycznie otworzyły drzwi UE i NATO dla rosyjskich agentów i sabotażystów. W lipcu Węgry rozszerzyły listę krajów, których obywatele mogą uzyskać wizy pracownicze w trybie przyspieszonym, bez kontroli bezpieczeństwa, o Rosję i Białoruś. Wiosną władze węgierskie ogłosiły, że spodziewają się przyjęcia 65 tys. pracowników z zagranicy, którzy mogą przywieźć ze sobą rodziny i za trzy lata ubiegać się o zezwolenie na pobyt stały.

Następnie Komisja Europejska przypomniała, że „Rosja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa UE, dlatego Unia i jej członkowie muszą podjąć wszelkie środki, aby zapewnić bezpieczeństwo Unii Europejskiej i strefy Schengen”.

Stosunki między Brukselą a Budapesztem były ostatnio napięte też z innych powodów: UE krytykowała premiera Viktora Orbana za wyjazdy do Rosji i Chin. Ponadto Węgry bezskutecznie starały się uzyskać pomoc UE w związku z decyzją Ukrainy o zakazie tranzytu ropy naftowej rosyjskiego koncernu Łukoil przez jej terytorium do Europy, ale nie znalazły wsparcia.

KOMENTARZ REDAKCJI – KIJÓW, WARSZAWA – WSPÓLNA SPRAWA

Po pomarańczowej rewolucji, która wybuchła na Ukrainie w latach 2004-2005, rosyjska dyplomacja i agenci wpływu zaczęli propagować wśród prawicowych i skrajnie prawicowych ugrupowań w Polsce ideę zmiany wektora polityki zagranicznej RP na wzór antyzachodniej polityki orbanowskich Węgier.

Rosyjski plan powstania „Budapesztu nad Wisłą” przewidywał podważenie jedności, spójności i sprawności wspólnoty euroatlantyckiej. Za pośrednictwem pożytecznych idiotów Moskwa usiłowała zwrócić Polskę w strefę wpływów Kremla i powstanie na wschodniej flance NATO państw, które odegrałyby rolę „koni trojańskich” w systemie kolektywnego Zachodu.

Istnieją wystarczające podstawy, aby z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że projekt o kryptonimie „Budapeszt nad Wisłą” był zakrojoną na szeroką skalę operacją specjalną rosyjskich lobbystów w Polsce, której celem była zmiana wektora polityki zagranicznej oficjalnej Warszawy.

Dlatego właśnie liczni lobbyści i pożyteczni idioci Kremla lansowali hasło „Polak, Węgier, dwa bratanki” w środowiskach prawicowych w Polsce. Dlatego właśnie prorosyjskie trolle popularyzowali koncepcję geopolityczną Romana Dmowskiego, która miała kształtować nastroje antyukraińskie, antyniemieckie, antyamerykańskie i antysemickie wśród polskiej prawicy.

W przededniu agresji na Ukrainę i wschodnią flankę NATO Moskwa przy pomocy skrajniej prawicy i kremlowskich lobbystów w Polsce planowała odciąć Kijów od zachodniej pomocy i logistyki, jak również podważyć spójność NATO i doprowadzić do kłótni pomiędzy krajami wschodniej flanki Sojuszu, przede wszystkim Polski i Węgier, z sojusznikami na Zachodzie.

Na szczęście, 22 lutego 2022 r., dzięki mądrości ówczesnego rządu RP i całej polskiej klasy politycznej, ta rosyjska strategia w Polsce nie powiodła się. Skrajnie prorosyjskie pismo „Myśl Polska”, ze skruchą pisało, że plan powstania „Budapesztu nad Wisłą” runął… Dlatego Polska, w przeciwieństwie do Węgier, pozostaje niezawodnym bastionem cywilizacji euroatlantyckiej na wschodniej flance NATO. Hasło „Polak, Węgier, dwa bratanki” i strategia stworzenia „Budapesztu nad Wisłą” nie zadziałały, Polska pozostaje przewidywalnym i wiarygodnym sojusznikiem struktur europejskich i euroatlantyckich oraz głównym hubem logistycznym walczącej o wolność Europy Ukrainy – „Kijów, Warszawa – wspólna sprawa”.

Jagiellonia.org