Kilka dni temu „Rzeczpospolita”, powołując się na nieoficjalne źródła informowała, że „nawet 60 byłych i obecnych eurodeputowanych przewija się w belgijskim śledztwie dotyczącym korupcji i prania pieniędzy”. Mają to być m.in. politycy z „grupy tzw. przyjaciół Kataru”. Dalej w artykule zasugerowano, że w grupie tej mogą znajdować się dwaj polscy europosłowie. Wymieniono Tomasza Porębę i Ryszarda Czarneckiego z PiS. Publikację tę natychmiast podchwyciły niechętne rządzącej w Polsce partii środowiska, aby za jej pomocą sugerować związki europosłów PiS z aferą korupcyjną w Parlamencie Europejskim. W Prokuraturze Federalnej w Brukseli doniesienia te postanowił sprawdzić „Fakt”.

- „Oficjalnie belgijscy śledczy nie chcieli ujawnić żadnych informacji dotyczących śledztwa. Dotarliśmy jednak do źródeł w prokuraturze w Brukseli, które nieoficjalnie potwierdziły nam, że wśród eurodeputowanych, którzy są sprawdzani w związku z aferą korupcyjną dotyczącą Kataru, nie ma obecnie żadnego europosła z Polski. Usłyszeliśmy też, że prokuratura nie sprawdza na razie wszystkich eurodeputowanych, którzy do tej pory odwiedzili Katar”

- informuje dziennik.

- „Parlament Europejski potwierdził nam z kolei, że belgijskie władze wystąpiły o uchylenie immunitetów dwóch europosłów, ale żaden z nich nie był Polakiem”

- dodaje.

Sprawę w rozmowie z „Faktem” skomentował Ryszard Czarnecki.

- „Mogę ręczyć, że nikt z Prawa i Sprawiedliwości na taki zarobek się nie pokusił. Uważam, że zdanie prokuratury belgijskiej jest na pewno tutaj kluczowe. Jeżeli ona twierdzi, że nie słyszała o przypadkach polskich europosłów, którzy byli sprawdzani, to trzeba to wziąć pod uwagę. Teraz jestem ciekaw, co powiedzą te media, które pisały już o mnie i Tomaszu Porębie, które zrobiły aferę z niczego. Czy przeproszą?”

- zastanawia się europoseł.

W mediach społecznościowych głos zabrał również rzecznik PiS Rafał Bochenek.

- „Według @fakt prokuratura belgijska nie bada wątków polskich europosłów.Tym samym nie potwierdzają się ostatnie doniesienia @rzeczpospolita. Wszystko wygląda na chęć odwrócenia uwagi i uwikłanie w aferę osoby przygotowujące kampanię @pisorgpl  @TomaszPoreba”

- zauważył.