Od lutego 2022 roku, czyli od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, 14 z 15 statków klasy lodowej, obsługujących rosyjski projekt Jamał LNG, zostało poddanych serwisowaniu i konserwacji w europejskich stoczniach: Damen Shiprepair we francuskim Breście oraz Fayard A/S w duńskim Odense. Działalność tych stoczni nie narusza co prawda sankcji nałożonych na Rosję, ale udział w utrzymaniu floty LNG jest zdecydowanie zastanawiający.
Damen Shiprepair i Fayard A/S to prywatne firmy, które kontynuują obsługę statków rosyjskich, umożliwiając tym samym Rosji utrzymanie stabilnych dostaw skroplonego gazu ziemnego do Europy. Centralne położenie tych stoczni na trasach handlowych jest kluczowe dla sprawnego funkcjonowania floty LNG, a każde wydłużenie trasy transportowej wiązałoby się z wysokimi kosztami dla operatorów.
Pomimo sankcji, europejskie kraje, takie jak Belgia, Francja i Hiszpania, nadal kupują rekordowe ilości rosyjskiego LNG. Statki transportujące ten surowiec są własnością różnych międzynarodowych firm, co dodatkowo komplikuje sytuację. Choć Europa dąży do zmniejszenia zależności od rosyjskich surowców energetycznych, realia handlowe i logistyczne pokazują, że proces ten jest długotrwały.
Warto też zwrócić uwagę na stanowisko przedstawicieli stoczni, którzy odmawiają komentarzy na temat działań swoich klientów, podkreślając jedynie, że wszystkie procedury są zgodne z obowiązującymi regulacjami. Niemniej jednak, ich milczenie nie zmienia faktu, że kontynuacja współpracy z Rosją, nawet w zgodzie z prawem, może być postrzegana jako współudział w działaniach, które stoją w sprzeczności z polityką sankcji.
