I w tym celu przeczytać ponownie Francuską ideologię. Wrażenie déjà-vu, kiedyś już czytanego, terenu znanego; wręcz powtarzającego się w kółko; recytowanego przez wszystkich intelektualistów wykwintnego świata medialnego, dziennikarzy, aktorów, piosenkarzy, animatorów telewizyjnych, aż do niektórych sportowców. Francuska ideologia to taśma reklamowa tamtych czasów, dominująca ideologia dla nietęgich głów.
BHL może pochwalić się niesamowitą wydajnością i wielką stałością; od trzydziestu lat zawsze mówi to samo.
Oparł się na trafnej intuicji, by dojść do fałszywego wniosku. Prowadzony przez Sternhella i Paxtona, odkrył, że reżim Vichy nie był wyłącznym siedliskiem skrajnej prawicy sprzed wojny, ale był opanowany, zawładnięty przez radykalnych lewicowców, socjalistów i komunistów, którzy działali na rzecz rewolucji narodowej. BHL nie widzi (nie chce widzieć?), że połączył ich głównie pacyfizm powstały po I wojnie światowej, owo „nigdy więcej” zrodzone w grozie okopów, które od Céline’a po Lavala obrało za cel tych wszystkich, z Żydami na czele, którzy wydawali się wojennymi podżegaczami. Ale BHL w ślad za swym mistrzem Sternhellem widzi w tych vichystowskich układach jawny dowód narodowego socjalizmu à la française, nie tylko niezależnego od niemieckiego nazizmu, ale który go wręcz poprzedzał, ukształtował, wykuł! Diabłem nie są Niemcy, ale Francja; nie Berlin, ale Vichy.
A Vichy to Francja.
BHL otwiera polowanie na człowieka, polowanie na przeszłość, polowanie na Francję. Jest prokuratorem aroganckiej młodości, która oskarża niegodnych przodków. Będzie bez szacunku i litości dla chwalebnych antenatów. Barrès et Péguy polegli razem, Barrès za nacjonalizm, Péguy za socjalizm. Barrès za socjalizm, Péguy za nacjonalizm. [W jego mniemaniu] antydreyfusowski Barrès jest de facto „pierwszym europejskim narodowym socjalistą”. Péguy, mimo iż zwolennik Dreyfusa, jest nie mniej winny, bowiem ośmielił się uszanować „mistykę” przeciwników. Zrozumiał, w przeciwieństwie do naszego bezwzględnego prokuratora, że niektórzy mogliby – jest to przypadek Jacques’a Bainville’a, wierzącego, że Dreyfus jest niewinny – być jedynie zszokowani brutalną ofensywą Zoli przeciwko świętej armii. Obaj są winni, ponieważ obaj używają zakazanego słowa „rasa”, i posuwają się w swej nikczemności do przywoływania „francuskiej rasy”, aby jej bronić, aby ją gloryfikować i, co najgorsze, kochać. Ta miłość do Francji, jej ziemi, jej rasy jest zrównana z nazizmem.
Celuje następnie BHL w swą najgrubszą zwierzynę: partię komunistyczną. Jest to najbardziej obrazoburcza część jego pracy, a także najbardziej podstawowa. BHL nie obwinia Komunistycznej Partii Francji za to, że jest zbyt marksistowska, ale za to, że jest nią niedostatecznie; nie za to, że jest zbyt poddana Moskwie, ale że jest zbyt francuska. Za bardzo kocha ziemię francuską, jej ludzi, jej pisarzy, jej język. Maurice Thorez zostaje zelżony, ponieważ podziwia Kartezjusza i Napoleona; Aragon wyszydzony, ponieważ uwielbia styl Barrèsa, broni francuskiego aleksandrynu przed wykroczeniami współczesnej poezji.
BHL uszczypliwie krytykuje Paula Vaillant-Couturiera3 za cześć dla aktywistów „głęboko zakorzenionych w ziemi”, których „imiona mają smak naszych regionów”. I dodaje, cytując tegoż Vaillant-Couturiera: „Dlaczego zawsze wypierać się »miłości do naszego wspaniałego kraju«? Niech będzie spokojny, »wyparte« tu jest. Jest tu w całej swej okazałości cuchnące »wyparte«. Rasizm, ksenofobia, kokarda narodowa i głupoty. Praca, rodzina i ojczyzna, i zapadła Francja. Zarodki tego, co nadejdzie, i owoce tego, co zostało zasiane. Powiedziano, że PCF nie leży po lewej stronie, ale na Wschodzie; powiedziałbym raczej: PCF nie leży na Wschodzie, ale na prawo”.
To jej nieumiarkowana miłość do ojczyzny sprawia, że PCF jest „prawdziwą partią skrajnej prawicy”!
Logika jest nieubłagana: miłość do Francji jest prawicą i skrajną prawicą; a skrajna prawica to Vichy; a Vichy to obława Vél d’Hiv; a obława Vél d’Hiv to eksterminacja Żydów. Miłość do Francji to eksterminacja Żydów. Cbdu.
Czytając BHL, możemy lepiej zrozumieć zasadniczy fundament powojennego sojuszu między generałem de Gaulle’em i PCF oraz głębszy sens słynnego zdania Malraux: „Między nami i komunistami nie ma nic”. Nic patriotycznego.
BHL strzela czerwonymi kulami do PCF, ale oszczędza generała de Gaulle’a.
Przeciwstawia nacjonalizm lokalny Pétaina bezcielesnemu patriotyzmowi Generała-radio, naród Marszałka, „przywiązanego do gleby i ziemi”, narodowi Generała, „pozbawionego jakiejkolwiek podstawy i jakiejkolwiek geografii, ziemi wyśnionej, kwazi złudzenia, które, podobnie jak biblijne Jeruzalem, umacnia się poprzez swe wygnanie i swoje wygnańcze uwięzi. Dokonuje więc fantastycznie błędnej interpretacji generała de Gaulle’a, wywodzącego się z linii Péguy, Barrèsa i Maurrasa, dla którego wygnanie w Londynie było przymusem i cierpieniem; przemienia Generała w jakiegoś wyimaginowanego Żyda, który by zabrał ojczyznę na podeszwach swoich butów i recytował śpiewnie „w przyszłym roku w Paryżu”, podczas gdy Generał jedynie ujął w dłonie miecz Francji, przez sławetnego Marszałka odłożony do pochwy. BHL przekształca de Gaulle’a w tułaczego księcia, podczas gdy ten postanowił osiedlić się w Colombey-les-Deux-Églises, w sercu ukochanej starej prowincji, położonej naprzeciwko Niemiec. BHL powtarza błąd, przez samego de Gaulle’a potępiony już pod koniec wojny, lewicowej Résistance, która od 1942 roku przeciwstawiała się Vichy, w imię systemu parlamentarnego i podeptanych wolności, podczas gdy on, de Gaulle, nigdy nie zwalczał Pétaina za to, że „przywracał Państwo”, ale za akceptację porażki i brak woli zrozumienia, że wojna się nie skończyła. Pétain i de Gaulle mieli tę samą strategię: za wszelką cenę umieścić Francję w obozie zwycięzców; nie byli jedynie zgodni w swoich kalkulacjach. Dziesięć lat przed upadkiem muru berlińskiego i początkami „globalizacji” BHL prezentuje już dyskurs, który będzie legitymizować zniesienie granic, rozwój wolnego handlu, masową imigrację, likwidację państwa opiekuńczego. Nakreśla ideologię liberalnej globalizacji przed globalizacją. Zabrania wszelkich politycznych prób pogodzenia z sobą harmonijnego rozwoju narodowego i redystrybucji społecznej. Ogłasza koniec „Wspaniałej Trzydziestki”. Nie lekceważy kwestii społecznych, jak mu to często zarzucano; on je demonizuje; naznacza je haniebną pieczęcią nazizmu.
Dzięki BHL współczesne francuskie elity znajdują gotowe formuły myślowe pozwalające na wyrwanie się z kręgu niezbędnej narodowej solidarności. BHL ucieleśnia ów „bunt elit”, analizowany przez Christophera Lascha4. Więcej niż bunt, secesję. Nasze „zbehalizowane” elity przejmują dawny arystokratyczny kosmopolityzm XVIII wieku i Koblencji, ale dorzucają doń straszliwe posługiwanie się reżimem Vichy i kolaboracją, by okryć hańbą wszelkie pojęcie patriotyzmu, przywiązania do ziemi ojczystej, troski o najbiedniejszych. To jest dokładne przeciwieństwo tego, co próbował de Gaulle: przejąć od Pétaina Ojczyznę, Pracę i Rodzinę, by je przyozdobić na nowo chlubnymi, efektownymi złoceniami walki przeciwko okupantowi i o wolność narodu. Odnowić, w ramach demokratycznych swobód, skuteczny sojusz między tym, co narodowe i tym, co społeczne, który wykuli w XIX wieku Napoleon III i Bismarck, ale który został splamiony krwią przez faszystowskie reżimy totalitarne, nazistów i komunistów. BHL odwołuje się do de Gaulle’a, by skuteczniej zniszczyć jego dzieło. Układa stosowny panegiryk, by tym gruntowniej pozbawić je substancji, wynaturzyć je. By tym pewniej je zabić.
Przez całą swą błyskotliwą karierę BHL będzie wyróżniał się niezłomną zapalczywością, z jaką potępiał wszelki powrót odrażającego patriotyzmu, zawsze zrównywanego z nazizmem.
BHL będzie heroldem praw człowieka na całym świecie, walcząc wszędzie za uciskane narody, od Bośniaków po Libijczyków, ale nigdy za Francuzów. „Nie dowierzajcie tym kosmopolitom, którzy długo będą szukać w swoich książkach obowiązków, jakich nie raczą wypełniać wokół siebie. Taki filozof kocha Tatarów, by być zwolniony z kochania swoich sąsiadów” (Emile, księga I)5, ostrzegał nas Jean-Jacques Rousseau, dodając: „Najważniejsze to być dobrym dla ludzi, z którymi się mieszka”.
Późno odkrywając swe żydowskie dziedzictwo, stał się Lévy zagorzałym obrońcą sprawy izraelskiej, afiszując na przemian pacyfizm we francuskich programach telewizyjnych i nacjonalistyczną dumę w Jerozolimie, podczas gdy pierwotną ambicją syjonistów było pozwolić Żydom w końcu zaznać miłej opieki „ziemi i martwych” [o których pisze] Barrés, posiadać terytorium do obrony, stać się żołnierzami przywiązanymi do roli, z dala od mętnych inkantacji pejsatych Żydów w luźnych szatach. Tym sposobem BHL nabrał zwyczaju grania podwójnej roli: Zoli w Paryżu i Barrésa w Jerozolimie; ale jego skuteczni obrońcy medialni ukrywali tę dwoistość, która graniczyła z dwulicowością.
Kiedy L’idéologie française pojawiła się w 1981 roku, wielu uznanych intelektualistów, takich jak Raymond Aron, potępiło uproszczenia, błędy, sprzeczności, szalbierstwa pracy i autora. Myśleli, że na zawsze pogrzebią go i zniszczą jego reputację pod furą zniewag i pogardy. Mylili się. Nie rozumieli, że „BHL był mianem” francuskiej nienawiści do samego siebie i secesji jej elit. Musiał przetrwać i prosperować dalej.
14 stycznia 1981
_______
Przypisy:
1. Grasset, 1981.
2. Aluzja do sporów idei transcendentalnych w kantowskiej Krytyce czystego rozumu, i przeciwstawia je społeczeństwu spektaklu będącego tematem (a także tytułem) jednego z dzieł francuskiego filozofa Guy Deborda, poświęconych analizie społeczeństwa, wyobcowanego wskutek działania wszechobecnych sił „spektaklu”, to jest społecznej relacji między ludźmi, zachodzących za pośrednictwem obrazów (przyp. tłum.).
3. Paul Couturier, znany pod pseudonimem Paul Vaillant-Couturier (1892–1937), polityk, pisarz i dziennikarz, jeden z założycieli Komunistycznej Partii Francuskiej (PCF) (przyp. Tłum.).
4. Christopher „Kit” Lasch (1932–1994), amerykański historyk, moralista i krytyk przemian społecznych w powojennej Ameryce, profesor historii na Uniwersytecie w Rochester, autor licznych dzieł, m.in. przetłumaczonych na polski Kultury narcyzmu (1979) i Buntu elit (1997) (przyp. Tłum.).
5. Émile, ou De l’éducation (Emil, czyli o wychowaniu) – składający się z pięciu ksiąg traktat pedagogiczny Jeana-Jacques’a Rousseau, napisany i opublikowany w 1762 r., przedstawiający koncepcję i zasady wychowania naturalnego (przyp. Tłum.).
Fragment książki Érica Zemmoura „Francuskie samobójstwo”, Wydawnictwa Biały Kruk.
Publikacja za zgodą Wydawnictwa.
