Ministerstwo sprawiedliwości poinformowało, że w dalszym ciągu zbiera dowody przeciwko ekipom budowlanym i architektom. Taki obrót rzeczy to reakcja rządzącej partii AKP i samego Recepa Tayyipa Erdogana na rosnącą falę oburzenia w związku z reakcją władz na trzęsienia ziemi.
W wielu miejscach, w których pracowali zagraniczni ratownicy (w tym polscy) nie było żadnych miejscowych zespołów strażaków i ratowników. Ponadto ogromną liczbę ofiar spowodowały wadliwie wykonane budynki. Turecka opozycji za taki stan rzeczy wini rządzącą AKP i osobiście Erdogana, który w tym roku będzie próbował ubiegać się o reelekcję.
Ministerstwo Sprawiedliwości powołało biura prowadzące śledztwa w sprawie przestępstw związanych z trzęsieniem ziemi. Identyfikują one wykonawców i inne osoby odpowiedzialne za roboty budowlane.
Śledczy badają dokumentację zgromadzoną w procesie budowlanym dotyczącym zawalonych bloków i innych budynków. W następstwie trzęsień ziemi, które miały miejsce 6 lutego i doprowadziły do śmierci ponad 44 000 osób w południowej Turcji i ponad 5500 w północnej Syrii, wielu Turków zakwestionowało jakość budowy ponad 173 tys. budynków, które się zawaliły lub zostały poważnie uszkodzone. Chociaż Turcja ma na papierze przepisy budowlane, które spełniają standardy inżynierii sejsmicznej, rzadko są one stosowane.
Wiele osób przewiduje, że trzęsienie ziemi może być gwoździem do trumny rządzącego od lat Erdogana, którego polityka ekonomiczna wpędziła kraj w gigantyczny kryzys i inflację sięgającą 300 proc.
