W rozmowie z Portalem Spożywczym ocenił, że obecność takich produktów w urzędach pocztowych „wywołuje ośmieszenie” i przyczynia się do tworzenia obrazu „bazarku”, co jego zdaniem nie przystoi placówkom publicznym.
Mikosz stwierdził, że choć sprzedaż dodatkowych produktów przynosi poczcie znaczące dochody, zwłaszcza poza dużymi miastami, to konieczne jest wprowadzenie zmian. Krytycznie ocenił obecny asortyment poczty, w którym można znaleźć zarówno dewocjonalia, jak i produkty codziennego użytku, takie jak pasta do butów czy portfele. Mikosz zaznaczył, że Poczta Polska nie powinna pełnić roli „sklepiku z dewocjonaliami”, a sprzedaż takich artykułów powinna odbywać się w parafiach.
Po nakazie zdejmowania krzyży w warszawskich urzędach to kolejny krok koalicji 13 grudnia w walce z Kościołem w Polsce oraz naszymi tradycjami.
