Obie eksplozje miały miejsce na dwóch różnych przystankach autobusowych i dzieliła je różnica zaledwie kilkudziesięciu minut.

W efekcie zginęła jedna osoba - 16-letni żydowski chłopiec z Jerozolimy, a rannych zostało łącznie19 osób.

Do eksplozji doszło - według izraelskiej armii - w wyniku celowej detonacji ładunku wybuchowego.

Jak podkreśla gazeta „Israel Today” dzisiejsze zamachy bombowe w Jerozolimie są „najgorsze od drugiej intifady, nie z powodu liczby zabitych i rannych lub szerzenia terroru, ale z powodu zdolności do produkcji bomb i sprowadzania ich na tereny Izraela i zdetonowania ich zdalnie w zatłoczonych miejscach gęsto zaludnionych”.