Były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych gen. dr Jarosław Kraszewski komentował w programie „Newsroom” Wirtualnej Polski działania polskich władz podjęte w czasie wtorkowego incydentu.

- „Miałem okazję być w takich sytuacjach wielokrotnie. Byłem odpowiedzialny za działania polskiego kontyngentu wojskowego podczas misji w Iraku. Proszę mi wierzyć, na stanowisku dowodzenia informacje dobiegają do człowieka z różnych źródeł i czas na podjęcie decyzji jest liczony w ułamkach sekund, albo w sekundach”

- podkreślił gen. Kraszewski.

- „Tutaj mieliśmy sytuację, gdzie niewłaściwa decyzja, podjęta ad hoc, na podstawie szczątka informacji mogącej świadczyć o tym, że był to intencjonalny atak Federacji Rosyjskiej, mogłaby doprowadzić do wciągnięcia Sojuszu Północnoatlantyckiego w ten konflikt i rozpoczęcia III wojny światowej. Dlatego też zgadzam się, że powściągliwość, racjonalizm i procedury zadziałały”

- dodał.

Powołując się na źródła w NATO, stacja CNN informowała, że samolot Sojuszu namierzył we wtorek rakietę, która uderzyła w Przewodów. Pojawiają się pytania, czy można było zapobiec tragedii?

- „Biorąc pod uwagę szybkość rakiety i odległość miejsca upadku od granicy, ta rakieta moim zdaniem na terytorium naszego państwa była maksymalnie około 5-10 sekund”

- powiedział rozmówca red. Mateusza Ratajczaka.

Wskazał, że nawet jeśli monitorujący niebo nad Polską samolot E-3B AWACS wykrył tę rakietę, to kilka sekund minęło, zanim informacja ta dotarła do polskiego dowództwa. Wtedy najpewniej było już po upadku rakiety. Podkreślając, że była to rakieta przeciwlotnicza, omyłkowo lecąca w stronę naszego państwa ekspert wskazał, że jej zestrzelenie było niemożliwe.