Portal DoRzeczy.pl szeroko opisuje postać Janusza Popiela, który ma za sobą ciekawą przeszłość rodzinną, studencką, ale też i biznesową. Jak pisze w swoim tekście Robert Wyrostkiewicz, „wydaje się, jakby w całej Polsce nie było innych znawców tematu. Jest ekspertem jedynym. To oczywiście przesada, ale tylko delikatna”.

– "Udzieliliśmy pomocy prawnej, psychologicznej i finansowej ponad ośmiu tysiącom osób dotkniętych skutkami wypadków. Uczestniczymy w postępowaniach karnych - w trybie art. 90 kpk, oraz reprezentujemy poszkodowanych w sprawach o odszkodowania od zakładów ubezpieczeń, w których ubezpieczony był pojazd sprawcy” – możemy przeczytać na stronie alterego.org.pl, która należy do Alter Ego, czyli w pełnym brzmieniu: Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych.

– „Wspólnie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich zorganizowaliśmy dwie konferencje dotyczące sytuacji ofiar wypadków drogowych” – chwali się organizacja.

Kim jest Janusz Popiel

To urodzony w Olsztynie syn Zygmunta Wilhelma Popiela, pułkownika Ludowego Wojska Polskiego i wykładowcy na Wojskowej Akademii Medycznej. Jego matka była nauczycielką.

– Młody Janusz Popiel już na pierwszym roku studiów (pierwsza połowa lat 70. XX wieku) na Politechnice Łódzkiej, studiując na wydziale Budownictwa Lądowego, wstępuje do SZSP (Socjalistyczny Związek Studentów Polskich). Zapewne dzięki temu może wyjeżdżać do krajów kapitalistycznych, np. do Francji na Międzynarodowy Obóz Pracy. Popiel jest aktywnym socjalistą. Już na pierwszym roku studiów nie tylko jest członkiem SZSP, ale także jego kierownikiem – podaje portal dorzeczy.pl.

Już po przeprowadzce do Warszawy jako student III roku Politechniki Warszawskiej, podobnie jak wcześniej w Łodzi, Popiel angażował się w działalność Socjalistycznego Związku Studentów Polskich.

– Zostaje członkiem komisji szkoleń Rady Wydziału, pełnomocnikiem Rady Wydziału ds. Międzynarodowego Studenckiego Klubu Dyskusyjnego. W 1977 r. Popiel chce jechać do Francji ponownie na Międzynarodowy Obóz Pracy. Wydano mu paszport – czytamy.

Zajmował się również hodowlą psów rasowych i wraz z rodziną zwiedzał Zachód (Anglia, a później Włochy i Austria).

– Jego pies był championem Polski w latach 1981, 1982 i 1983. Międzynarodowe sukcesy odnosi także w Europie – czytamy.

W wyjazdach zagranicznych, jak się okazuje, miało mu pomagać stanowisko ojca, pułkownika LWP. Kiedy w 1987 r. „Janusz Popiel prosi o wyjazd na wystawę psów rasowych do Berlina Zachodniego (RFN), ubeckie biuro paszportowe czerwonym długopisem robi prostą adnotację »Ojciec WP«”.

– Innym razem, w 1989 r. biuro paszportowe wydając mu paszport robi to z adnotacją oficera, by wydać paszport »pilnie«” – czytamy.

Grzywny czy mandaty?

I tu dochodzimy do sedna działalności „eksperckiej” Janusza Popiela. Stowarzyszenie powstałe w 2002 roku przez wiele lat zajmowało się ściąganiem pieniędzy od kierowców we współpracy z firmami windykacyjnymi.

– Popiel zapytany przez dziennikarza, ile otrzymuje z racji windykacji od sądów odpowiedział, że na samo warszawskie biuro w jednym roku 1,2 miliona złotych. Popiel przyznawał wówczas, że stowarzyszeniowy fundusz mający wspierać ofiary wypadków i poszkodowanych zamiast na ofiary w 25 proc. szedł prosto do kieszeni prywatnych firm windykacyjnych

– przytacza DoRzeczy.pl.

– Boimy się, że zwolnienie sądu z obowiązku orzekania kary pieniężnej na organizacje spowoduje, że sądy po prostu nie będą jej orzekać. A przecież kary pieniężne, obok zabrania prawa jazdy, to jest dla sprawców największa dolegliwość – stwierdził w 2003 roku Janusz Popiel w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

W sądach jest więc „za karami dotkliwymi (tu grzywny mogły wpływać na konto jego Stowarzyszenia)”. Zorganizował nawet w 2005 roku razem z policją konferencję dotyczącą problemu pijanych kierowców, a „Gazeta Wyborcza” podała wówczas, że stowarzyszenie Alter Ego domagało się m.in. "znaczącego podniesienia grzywien".

Eldorado zakończyło się w 2012 roku, gdy doszło do centralizacji pomocy poszkodowanym. Zamiast ułatwiać zarabianie pieniędzy organizacjom takim jak Alter Ego, ministerstwo sprawiedliwości skierowało fundusze do nadzorowanego przez nie Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

– "W rezultacie jego stowarzyszenie jeszcze dwa lata temu miało na działalność ok. 800 tys. zł rocznie, teraz nie dostaje nic"

– można było przeczytać w 2013 roku w artykule "Rzeczpospolitej".

A jak Janusz Popiel zapatruje się na kwestię mandatów wystawianych przez policję? Oto w roku 2015 roku jego podpis znalazł się wśród przeciwników zmian w sprawie prawa dotyczącego pierwszeństwa pieszych. Nie przeszkadzało mu więc bezlitosne podejście do „pijanych kierowców, nawet studentów, którym nie starczało na kolejną ratę spłaty za swoje grzechy i wówczas prezes Alter Ego nasyłał na nich firmy windykacyjne”. Jednak w sprawie podwyższonych mandatów dla kierowców jest już… sceptykiem.

– Te propozycje to czysty populizm. Gdyby podniesienie mandatów cokolwiek dało, to takie kraje, gdzie co roku w wypadkach ginie 3 tys. osób, np. Niemcy, Francja już dawno podnieśliby wysokość mandatów. A one są na stałym poziomie – powiedział dla "Gazety Olsztyńskiej".

Podobne opinie, jako ekspert od prawa drogowego, Popiel wyraża do dziś w TVN oraz innych mediach, tyle że kojarzonych przeważnie z opozycją.

Jan Ptasznik