Dwoje aktywistów z organizacji „Ostatnia Generacja” weszło do Muzeum Barberini w Poczdamie i obrzuciło puree ziemniaczanym obraz „Stogi siana” Claude'a Moneta, a następnie przykleili sobie dłonie do ściany. Przekonywali, że ich akcja jest „ostatnim dzwonkiem alarmowym” w obliczu katastrofy klimatycznej.

- „Stoimy w obliczu katastrofy klimatycznej, a jedynie, czego się boisz, to zupa pomidorowa czy tłuczone ziemniaki na obrazie. Wiesz, czego ja się boję? Martwię się, bo nauka mówi nam, że nie będziemy w stanie wyżywić naszych rodzin w 2050 roku”

- mówił jeden z działaczy.

Dziewięć dni temu podobny happening zorganizowały działaczki działającej w Wielkiej Brytanii klimatycznej grupy Just Stop Oil, która domaga się od brytyjskiego rządu natychmiastowego odejścia od paliw kopalnych. Aktywistki oblały zupą pomidorową obraz „Słoneczniki” Vincentego van Gogha, który wisi w londyńskiej Galerii Narodowej.