Nagranie ze zdarzenia opublikował w mediach społecznościowych poseł Andrzej Śliwka.
Mocne. pic.twitter.com/WqAQAyDBFZ
— Andrzej Śliwka 🇵🇱 (@SliwkaAndrzej) June 5, 2024
Film rozpoczyna się zaproszeniem skierowanym przez Patryka Jakiego do jednego z mężczyzn, który zakłócał spotkanie.
- „Niech pan tu podejdzie, jak pan tak przeszkadza i powie, o co panu chodzi”
- poprosił europoseł.
Mężczyzna podszedł i chciał rozmawiać „o taśmach, o tych złodziejstwach”. Polityk Suwerennej Polski dopytywał więc, o jakie konkretnie „przekręty” chodzi.
- „No tych co są teraz ujawniane”
- odpowiedział mężczyzna.
Dopytywany sprecyzował, że ma na myśli „wyłudzanie pieniędzy z budżetu państwa”. Dalej wskazał, że chodzi mu o Fundusz Sprawiedliwości, ale nie potrafił sprecyzować, kto i co „ukradł” ani o jakie zarzuty chodzi.
- „No te, o których mówi i TVP1 i TVN i Polsat i wszystkie telewizje”
- mówił.
Wówczas Jaki wskazał, że zarzuty stawia się wobec posła Michała Wosia, który zdecydował o skierowaniu środków na zakup systemu Pegasus. Pytał więc swojego rozmówcę, co niewłaściwego jest w zakupie przez państwo tego systemu. Wtedy mężczyzna mówił o „inwigilacji opozycji”.
- „Ale wie pan, że tą inwigilację – jak pan nazywa – zatwierdzają sądy, zatwierdził sędzia Tuleja, zna pan, tak?”
- zapytał Jaki.
Mężczyzna potwierdził.
- „Nie ufa mu pan?”
- dopytywał europoseł.
- „Ufam. Oczywiście, że ufam”
- odparł mieszkaniec Będzina.
- „No skoro mu pan ufa, to znaczy, że dobrze zrobił, tak? No niech pan wytłumaczy”
- pytał Jaki.
Mężczyzna wówczas zapytał, czy… „sędzia Tuleja wiedział na kogo podpisuje kwity”. Eurodeputowany wyjaśnił, że mógłby nie wiedzieć, gdyby nie czytał dokładnie tego, pod czym się podpisuje.
- „A sędzia może podpisywać nie wiedząc co podpisuje?”
- dopytywał więc Jaki.
- „Wie pan co, niech pan ze mnie nie robi mądrzejszego niż jestem, dobrze?”
- odparł zdenerwowany już uczestnik spotkania.
Jaki wyjaśnił, że chce jednie dowiedzieć się, z jakiego powodu jego rozmówca zakłócał spotkanie.
- „Pan oskarżył, że ktoś komuś kradł. Nie potrafi pan powiedzieć, kto komu co kradł. Jak pana zapytałem, o co chodzi, to pan powiedział, że o tego, co dostał zarzuty. Więc zarzuty dostał Woś za zakup Pegasusa. Jak pana zapytałem, na czym to dokładnie polega, to pan powiedział, że chodzi o to, że tam sędziowie coś podpisywali i nie wiedzieli co podpisywali. Tak?”
- podsumował całą dyskusję.
Wyborca z Będzina wreszcie sprecyzował swoje zarzuty i stwierdził, że poseł Woś „nie kupował z tych pieniędzy, z których powinien kupować”. Z jakich więc kupować powinien?
- „No chyba z innych, jeżeli są zarzuty prokuratorskie”
- stwierdził mężczyzna.
Powtórzył też zarzut, że „program do walki z przestępczością był wykorzystywany do inwigilowania opozycji”.
- „Ale ja panu mówię, że sędziowie twierdzili, że nie. Sędziowie chyba wiedzieli co podpisywali, chyba że tak jak pan powiedział, nie wiedzieli”
- powtórzył Jaki.
- „Chyba nie wiedzieli”
- stwierdził w końcu mężczyzna.
- „No, rozumiem. Dobrze, ja panu dziękuję, że pan wytłumaczył nam o co chodzi. Bardzo dziękuję. A czy teraz pan będzie uprzejmy pozwolić nam kontynuować spotkanie?”
- podsumował Jaki.
