W czasie wtorkowego ostrzału Ukrainy w polskiej wsi Przewodów spadł pocisk, a w wyniku eksplozji zginęło dwóch mężczyzn. W polskich i amerykańskich mediach pojawiły się sugestie, że była to jedna z około 100 rakiet wystrzelonych tego dnia przez Rosję. Najprawdopodobniej był to jednak pocisk wystrzelony przez ukraińską obronę w celu strącenia rosyjskiej rakiety. Zanim jednak przekazano tę informację ustalono, że pocisk był radzieckiej produkcji, dlatego w nocy z wtorku na środę MSZ wezwało ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa w celu „niezwłocznego przekazania szczegółowych wyjaśnień”. Bardzo nie spodobało się to Kremlowi.
- „Prezydent Polski nazwał upadek rakiety nieszczęśliwym wypadkiem. Tymczasem jeszcze wczoraj wysłuchiwaliśmy histerii polskich urzędników i polityków. Polskie instytucje, które pozwoliły sobie na antyrosyjskie wypowiedzi i wezwały o północy ambasadora Andriejewa, czy przypadkiem nie chcą za coś przeprosić?”
- napisała w środę rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa na Telegramie.
Dziś na antenie TOK FM gościł prof. Jacek Czaputowicz, który odniósł się do tej sprawy.
- „Skoro wiadomo było że rakietę wystrzelono z terytorium Ukrainy, po co wzywano rosyjskiego ambasadora?”
- pytał były szef MSZ.
Jego pytanie powtórzyła Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej”.
- „Dobre pytanie b. ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza dziś w TOK FM: po co ministerstwo wzywało w nocy ambasadora Rosji, skoro rząd uważał, że na terytorium Polski spadła ukraińska rakieta?”
- napisała dziennikarka.
W odpowiedzi rzecznik resortu spraw zagranicznych Łukasz Jasina wyjaśnił, że w sposób oczywisty to będąca agresorem Rosja ponosi odpowiedzialność za wszelkie incydenty związane z trwającymi na Ukrainie działaniami wojennymi.
- „Rosja dokonała agresji zbrojnej na Ukrainę. Prowadzi nielegalny ostrzał rakietowy ukraińskiego terytorium. W związku z incydentem MSZ zażądało od strony rosyjskiej informacji, które mogły być istotne z punktu widzenia prowadzonego przez Polskę dochodzenia”
- napisał wskazując, że była to standardowa procedura.
Już wyjaśniam. Rosja dokonała agresji zbrojnej na Ukrainę. Prowadzi nielegalny ostrzał rakietowy ukraińskiego terytorium. W związku z incydentem MSZ zażądało od strony rosyjskiej informacji, które mogły być istotne z punktu widzenia prowadzonego przez Polskę dochodzenia.
— Łukasz Jasina (@RzecznikMSZ) November 18, 2022
Odpowiedzialność za incydenty związane z działaniami wojennymi na Ukrainie w sposób oczywisty ponosi agresor, czyli Rosja.Żądanie wyjaśnień w takiej sytuacji to standardowe procedury.
— Łukasz Jasina (@RzecznikMSZ) November 18, 2022
