Skrajna cenzura debaty publicznej, jakiej dopuściła się Platforma, poirytowała nawet Jacka Żakowskiego, który po zablokowaniu panelu przez PO, zaapelował na antenie radia TOK FM do Donalda Tuska z krótkim acz treściwym przesłaniem: „Puknijcie się w głowę!”.

"Jeśli teraz PO robi coś takiego, cenzuruje własną imprezę, podważa własne założenie autorskiego charakteru panelu prowadzonego przez Mellera, to co będzie robiła jak przejmie TVP?" - pytał Żakowski

„W wolnej Polsce oni wszyscy będą siedzieć” - skomentował z kolei związany z Telewizją Republika publicysta Rafał Ziemkiewicz i dodał: „W praktyce "idea demokratyczna" jest taka, żeby Tusk zajebał (sorry) każdego – Schetynę, Hołownię, symetrysynów, kogo chce – i mógł co chce, choćby np wchodzić w sojusz z putinowszczykiem. I morda w kublik! – bo kto nie słucha, ten za Kaczyńskim i ma w ryj. Bardzo demokratyczne”.

„Campus Przyszłości okazuje się zwykłą sektą. Meller podjął oczywistą decyzję (i słuszną), ale najbardziej mnie bawi nienawiść wobec Grzegorza Sroczyńskiego, jednego z niewielu ciekawych i niezależnych ludzi w kręgu Agory” – napisał w mediach społecznościowych publicysta "Do Rzeczy", Łukasz Warzecha.

„Debata publiczna ma to do siebie, że jej uczestnicy konfrontują się z poglądami, których nie podzielają. Żaden prawdziwy dyskurs nie jest strefą intelektualnego komfortu. Jeżeli ktoś nie zgadzał się ze Sroczyńskim, mógł mu to wytknąć na debacie. Proste” – stwierdził dziennikarz „Wprost” Marcin Makowski.

„Rozumiem, że jego [Grzegorza Sroczyńskiego – red.] „grzech” polega na tym, że nie wcielił się w rolę „gniazdowego” PO. Słaba jest ta akcja z Campusem i nie wróży to dobrze na przyszłość” – skonstatował dziennikarz portalu onet.pl Mateusz Baczyński.