Zalewski we wczorajszym rewanżowym półfinałowym meczu Ligi Europy pomiędzy Bayerem Leverkusen i Romą, pojawił się na boisku w 34 minucie spotkania, zmieniając decyzją słynnego portugalskiego szkoleniowca Jose Mourinho, reprezentanta Włoch Leonardo Spinazzolę.

Rzymianie, którzy w pierwszym meczu na słynnym Stadio Olimpico pokonali niemiecki zespół 1:0, nie dali sobie wczoraj wydrzeć z rąk awansu i dowożąc bezbramkowy remis do końcowego gwizdka arbitra, zagwarantowali sobie udział w ścisłym finale Ligi Europy.

W finale tym zmierzą się oni 31 maja na Puskas Arenie w Budapeszcie z hiszpańską Sevillą, która w drugim z półfinałowych zmagań wygrywając po dogrywce 2:1 wyeliminowała włoski Juventus Turyn z dwoma reprezentantami Polski - Wojciechem Szczęsnym oraz Arkadiuszem Milikiem na pokładzie.

Do finału Pucharu Konferencji awansował za to londyński West Ham, którego pierwszym bramkarzem jest znakomity polski golkiper Łukasz Fabiański. Fabiański we wczorajszym spotkaniu jednak nie wystąpił, bo podział ról w angielskim zespole jest taki, że Polak, jako podstawowy golkiper ma pewne miejsce między słupkami w rozgrywkach najsilniejszej na świecie ligi angielskiej, natomiast w europejskich pucharach regularnie broni zmiennik Fabiańskiego – rezerwowy golkiper mistrzów świata, Francuz Alphonse Areola.

7 czerwca w Pradze West Ham zmierzy się w ścisłym finale z włoską Fiorentiną, która wcześniej w ćwierćfinale po emocjonujących bojach wyeliminowała Lecha Poznań, a wczoraj uporała się po dogrywce ze szwajcarskim FC Basel, wygrywając 3:1.

Czy Zalewski i Fabiański dołączą do naprawdę bardzo nielicznego, ściśle elitarnego grona polskich piłkarzy, takich, jak Zbigniew Boniek, Józef Młynarczyk, Andrzej Buncol, Tomasz Rząsa, Jerzy Dudek, Mariusz Lewandowski, Grzegorz Krychowiak czy Robert Lewandowski, którym udało się odnieść triumf w europejskich pucharach - przekonamy się już niebawem.