Trzaskowski, który chcąc za wszelką cenę pokazać prowadzącemu program celebrycie, że dorównuje mu poziomem kultury, powiedział, że w młodości nie był „bawidamkiem”, lecz „dupiarzem”. Za tę wypowiedź uprzedmiotawiającą kobiety spadła na niego fala krytyki, również z jego strony politycznej barykady.

Prezydent Warszawy, jak zawsze starający się płynąć z głównym nurtem do tej fali krytyki postanowił ochoczo się przyłączyć z własną falą samokrytyki.

„Niestety nieformalna konwencja rozmowy z Kędzierski&Wojewódzki sprawiła, że opisując historie sprzed 30 lat słownictwem przeniosłem się do czasów liceum” – tłumaczył się w mediach społecznościowych Trzaskowski.

„Dla takich słów nie ma i nie powinno być miejsca w przestrzeni publicznej. Wszystkich, którzy poczuli się urażeni przepraszam” – samopotępił się za swe niecne zachowanie prominentny polityk PO, który jeszcze niedawno chciał być prezydentem Polski.